21.08.2014

Pięćdziesiąty trzeci rodział


Do godziny 14:00 siedziałyśmy w moim pokoju rozmawiając. Kalkulowałyśmy wszystko. Zastanawiałam się nad tym jak zareaguje Liam kiedy to się potwierdzi. Wiedziałam już kiedy musiało dojść do ewentualnego zaplodnienia. Ten dzień gdy byliśmy u jego rodziców. Przed świętami. Po 14:00 dziewczyny zjadły obiad, ja jedynie lekki posiłek w postaci sucharków. To mnie nie mdliło. Następnie przebrałam się. Gotowe wyszłyśmy z domu, wsiadłyśmy do samochodu mojego brata, który prowadziła Miley dla bezpieczeństwa jakbym sie gorzej poczuła. Kiedy znalazłyśmy się pod gabinetem lekarza nie musiałam długo czekać bo po chwili zostałam wezwana do środka. Przywitałam się z lekarzem i wyjaśniłam jakie mam podejrzenia i wymieniłam wszystkie objawy. Wysłuchał mnie, a potem zbadał odpowiednio i wszystko było jasne.
- Gratuluje pani, jest pani w ciąży. To 3 miesiąc. Tutaj ma pani recepte na witaminy, prosze zdrowo się odżywiać i dbać o siebie ze względu na to, że poroniła pani pierwszą ciąże i widzimy się za miesiąc. - powiedział uśmiechnięty.
- Dziękuje panie doktorze i do zobaczenia. - powiedziałam uśmiechając się, uścisnęłam jego rękę na pożegnanie i wyszłam z gabinetu. Nie wiem czemu, ale byłam szczęśliwa. Może nie planowałam dziecka w tak młodym wieku, ale jeśli już tak Bóg mi przypisał nie żałuje zwłaszcza, że jest ono owocem miłości mojej i Liam'a.
- No i? - zapytała zniecierpliwiona Miley patrząc na mnie.
- Jestem w ciąży. To 3 miesiąc. - uśmiechnęłam się.
- To gratulacje. - powiedziała Miley przytulając mnie.
- Widze, że się cieszysz. Jak tak to ja też. - dodała El i również mnie przytuliła. Ruszyłyśmy w strone wyjścia.
- Wiesz, nie planowałam tego. Jednak skoro tak wyszło nie żałuje tego. W końcu to z Li jestem. - powiedziałam uśmiechnięta. Wsiadłyśmy do samochodu i pojechałyśmy do apteki abym mogła wykupić to co przepisał mi lekarz. Później wróciłyśmy do domu. Wchodząc do środka odezwała się El.
- A mówił kiedy przejdą CI te mdłości? - zapytała.
- Mogą potrwać jeszcze jakieś dwa tygodnie góra i powinno być koniec. - powiedziałam. W holu pojawił się Liam i Louis.
- Jakie mdłości? Cos Ci jest skarbie? - zapytał zmartwiony Liam. Przywitałyśmy się z chłopakami.
- To nic takiego. - powiedziałam i spojrzałam na dziewczyny. Widziałam, że każą mi powiedzieć mu o co chodzi do końca. Spojrzałam na swojego chłopaka, który przypatrywał mi się uważnie. - Możemy porozmawiać? - zapytałam. Zawachał się.
- Jasne. Chodźmy do mojego pokoju. - powiedział i pociągnął mnie za rękę za sobą. Weszliśmy do środka. Usiadłam na jego łóżku, a on po chwili do mnie dołączył. Chwyciłam go za rękę i zaczęłam mówić.
- Liam... ostatnio było znowu pomiędzy nami małe spięcie. Troche kłótni, ale wyjaśniliśmy sobie. - spojrzałam mu w oczy.
- Oczywiście. Byłem głupio zazdrosny, ale wiem, że byś mnie nie oszukała.
- Kocham Cię, wiesz? I to bardzo. Zależy mi na Tobie i nie moge sobie wyobrazić życia bez Ciebie. - mówiłam co ślina mi na język przyniosła odciągając moment kiedy powiem mu tą ważną wiadomość. Bałam się troche jego reakcji.
- Van, ja Ciebie też bardzo kocham. Nigdy Cię nie zostawie, ale mów o co chodzi. Jesteś na coś chora? Coś się stało? - spytał ściskając mocniej moją rękę.
- Pamiętasz jak rozmawialiśmy, a w sumie ty zacząłeś rozmowe o dzieciach? Że chciałbyś ze mną mieć dzieci? - zapytałam, a on pokiwał głową twierdząco nie wiedząc co powiedzieć. Przymknęłam oczy, wzięłam głęboki wdech i wydech. W końcu to powiedziałam. - Liam, ja... Ja jestem z Tobą w ciąży. - powiedziałam szybko z zamkniętymi oczami i czekałam na reakcje. Nic, Zero czegokolwiek. Otworzyłam oczy i spojrzałam na niego. - Liam? Powiesz coś? - zapytałam wyczekując reakcji. Spojrzał na mnie i mignął mi na jego twarzy cień uśmiechu, ale nie uśmiechnął się.
- C-co? - zapytał. Tylko tyle potrafił powiedzieć.
- Jestem w 3 miesiącu ciąży. Byłam dzisiaj u ginekologa i to potwierdził. Zostaniesz ojcem. - powiedziałam spokojnie. Zareagował. Podniósł mnie i obkręcił wokół własnej osi uśmiechając się. Postawił mnie na ziemi nadal trzymając mnie w swoich ramionach. Oparłam swoje ręce o jego tors i patrzyłam mu w oczy. - Cieszysz sie? - zapytałam chwiejącym się głosem.
- Czy się ciesze? Jestem przeszczęśliwy, kochanie. Kocham Cię. - powiedział namiętnie mnie całując. Odwzajemniłam to, a potem się w niego wtuliłam.
- Ja Ciebie też. - odpowiedziałam uśmiechając się. Liam odsunął się ode mnie i spojrzał na mój brzuch. Dotknął go i spojrzał mi w oczy. Położyłam swoją ręke na jego.
- Nasza mała kruszynka tam jest? - zapytał uśmiechnięty. Pokiwałam głową. Pogładził mój brzuch. - Jak długo wiesz, że jesteś w ciąży?
- No mówiłam Ci. Byłam dzisiaj u lekarza z dziewczynami i się dowiedziałam.
- Przepraszam, jestem w lekkim szoku. - powiedział i mnie ponownie pocałował. Uśmiechnęłam się podczas pocałunku i odwzajemniłam. Całowaliśmy się dłuższy czas, a później zostałam przytulona przez mojego chłopaka. - Chodź, musimy powiedzieć reszcie. - powiedział szczęśliwy i pociągnął mnie za sobą na dół. Zaśmiałam się promiennie. Całkowicie mnie zaskoczył. Nie spodziewałam się takiej reakcji. Weszliśmy do salonu gdzie siedzieli pozostali chłopcy oraz Miley, Eleanor, Alice i Perrie czyli wszyscy, którzy byli dla nas najwazniejsi. Stanęłam przed wszystkimi, a Li przytulił się do moich pleców obejmując mnie w talii i kłądąc głowe na moim lewym ramieniu.
- I jak zareagował? - zapytała Miley.
- Nie widać? Spójrz na jego mine. - powiedziałam śmiejąc się na reakcje Li. Uśmiechał się od ucha do ucha.
- O co chodzi? - zapytał Louis.
- Słuchajcie, musimy wam coś powiedzieć. - zaczął Liam prostując się, ale nadal obejmował mnie w talii.
- Ja i Liam spodziewamy się dziecka. - powiedziałam spokojnie czekając jak zareagują. Miley i El się uśmiechnęły.
- Żartujecie sobie? - zapytał niedowierzając Harry.
- Nie. Van jest w ciąży. - powiedział uśmiechnięty Liam.
- Będziecie wujkami i ciociami. - dodałam uśmiechając się.
- Ale ja będę chrzestnym. - zaapelował Louis na co się zaśmialiśmy. Podszedł do nas. - Gratulacje siostra. Chociaż nie ukrywam, że spodziewałem się zostać wujkiem troche później. - dodał i mnie przytulił, a później przytulił mojego chłopaka. W jego ślady poszła pozostała grupa naszych znajomych. Następnie usiedliśmy wszyscy w fotelach i na kanapie.
Minął równy tydzień od dnia kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Od tamtej pory staram się o siebie dbać żeby nic nie zaszkodziło dziecku. Nie moge w to uwierzyć, że się to dzieje na prawde. Liam chodzi pełen w skowronkach, że zostanie ojcem. Bałam się, że inaczej zareaguje. Próbował pogadac na temat mojej znajomości z Natem, ale zaczął się denerwować i stwierdziliśmy, że nie będziemy na ten temat rozmawiać. Zaufał mi w końcu i powiedział, że postara się nie być zazdrosny chociaz to nie takie łatwe. Rozumiem go. Ja jestem o niego zazdrosa gdy pojawia się koło niego jakas nowa dziewczyna, ale ufam mu i wiem, że by mnie nie zdradził. W końcu w związku najważniejsze jest zaufanie.
Jest kolejny poniedziałek. Dzisiaj Liam po nagraniach ma powiedzieć menagerowi o mojej ciąży. Troche się denerwuje. W końcu Liam jest osobą publiczną i będzie inaczej jak zacznie widać mi brzuch niż jakbyśmy byli zwyczajnymi młodymi ludźmi. Niestety sława pozbawia ludzi wielu rzeczy takich jak przede wszystkim prywatność i nie cierpi na tym tylko osoba sławna, ale i krąg ich najbliższych przyjaciół, znajomych oraz rodzina. Siedziałam w fotelu w salonie czytając książke gdy Miley z El oglądały jakiś serial. Perrie zaczęła próby z Little Mix do swojej pierwszej samodzielnej trasy koncertowej po Wielkiej Brytanii i Europie. Za to Alice musiała pomóc rodzicom w domu. Nagle usłyszałam jak drzwi wejściowe się otwierają. W domu pojawili się chłopcy.
- Nienawidze go, ugghh. - powiedział zdenerwowany Liam. Słyszałam ich rozmowe, którą prowadzili na korytarzu.
- Liam, spokojnie. Powiedzieliśmy mu jak wyszedłeś, że to już się stało i nie może Ci narzucać co masz zrobić. - odezwał sie Louis.
- Po za tym jeśli cos będzie nie tak to porozmawiamy z Simonem i poprosimy o zmiane menagera. Nie będzie miał nic do gadania wtedy. - dodał Niall. Postanowiłam dowiedzieć się o co chodzi. Odłożyłam książke na ławe i stanęłam w wyjściu z salonu do korytarza.
- Co się dzieje? - zapytałam. Wzrok całej piątki powędrował na mnie.
- Hej siostra. - powiedział Louis i ucałował mnie w policzek bo stał najbliżej mnie.
- Hej Van. - dodał Harry. Reszta tylko uśmiechnęła się do mnie.
- Hej chłopaki. Co jest? - zapytałam przelatując po nich wzrokiem zatrzymując go na Li. Był przybity i szybko odwrócił wzrok. - Liam? - zapytałam wyczekując, że wyjaśni co się dzieje. Domyśliłam się, że jest to związane z moją ciążą. Chłopak podszedł do mnie delikatnie gładząc mój brzuch, a potem spojrzał mi w oczy.
- John nie pojmuje tego i chce abym Cię zostawił ponieważ to zepsuje naszą kariere i moją reputacje. - powiedział smutny. Widziałam smutek i żał w jego oczach.
- Ale... co takiego? Ja... - zapanowała chwilowa cisza, którą przerwałam. - A może rzeczywiście to jest rozwiązanie? - powiedziałam niepewnie. Liam był w szoku.
- Van? O czym ty mówisz? - odezwał się zdziwiony Niall.
- Posłuchajcie. Może tak ma być. Pierwsze dziecko poroniłam. Drugie tez za szybko pojawi się w naszym życiu. Na razie będę maskowała swój brzuch, po maturze wyjade gdzieś aby nikt nie wiedział zwłaszcza media. Urodze tam i oddam do adopcji. Każdy będzie zadowolony, a my nie będziemy mieli zniszczonego życia, Liam. - spojrzałam na końcu na chłopaka. Pojawiły się łzy w jego oczach.
- Nie mówisz tego poważnie... - powiedział kręcąc głową i cofając się do tyłu.
- Liam, ja... ja nie chce abyście ucierpieli przez to.
- To nie jest jakaś rzecz. To jest człowiek... mała istota... nasze dziecko. - wyszeptał ostatnie dwa sowa. - Nie możesz.
- Ale ja nie chce je zabić. Urodze gdzieś indziej i oddam do rodziny, która chce mieć teraz dziecko. A my będziemy mieli dzieci w odpowiednim czasie. - powiedziałam. W moich oczach również pojawiły się łzy. Nie chciałam tego robić, nie chciałam oddawac mojej małej kruszynki, ale nie chciałam też aby chłopcy przez to ucierpieli. Ich reputacja. Zwłaszcza żeby ludzie nie zmienili zdania o Li. Jest wspaniałym, uczynnym, rozsądnym i mądrym chłopakiem, a teraz dziecko? Przecież ono może wszystko przekreślić. Zmienić.
- Nie rób tego, prosze. - powiedział.
- Ja to musze wszystko przemyśleć. Wychodze. - powiedziałam i narzuciłam płaszcz na siebie oraz ubrałam buty.


3-osobowa

Vanessa wyszła z domu, a Liam poszedł do swojeg pokoju zamykając się w nim. Nie mógł pojąć tego co jego dziewczyna chciała zrobić. Bardzo ją kochał, a kiedy dowiedział się o dziecku... Fakt, najpierw był szok, ale potem się ucieszył. Był przeszczęśliwy. A teraz wszystko miało się zmienić? Po raz kolejny, a po raz drugi przez menagera chłopaków? Nie mógł na to pozwolić. Vanessa udała się do parku po, którym spacerowała jakieś pół godziny. Zastanawiała czy dobrze pomyślała. Miała mętlik w głowie i to duży. Już sama nie wiedziała co będzie dobre. Zostawić dziecko i zmierzyć się z tym co stanie się po narodzinach czy też urodzić gdzieś indziej i oddac to dziecko? Było to na prawde dla niej trudne. Po mału zaczęła wracać do domu. Nie myślała już o niczym. Weszła do środka, ściągnęła płaszcz i weszła do salonu gdzie siedzieli chłopcy oprócz Li oraz Miley i El.
- Siostra, jesteś pewna tego co chcesz zrobić? - zapytał Louis kiedy weszła do salonu. Spojrzała na niego smutnym wzrokiem.
- Nie wiem, Lou. Na prawde nie wiem, ale ta opcja wydaje się lepsza. Co będzie jak urodze i cały świat się o tym dowie? Ludzie mogą inaczej na was spojrzeć, fani. Co pomyślą o was fani, zwłaszcza o Li? Przecież on uchodzi w zespole za najbardziej odpowiedzialnego, a teraz dziecko? - powiedziała smutna.
- Nie o to Ci chodzi. - powiedział jej chłopak wchodząc od środka.
- Słucham? O czym ty mówisz? - spytała zaskoczona.
- O tym, że to pewnie nie moje dziecko.
- CO?! - krzyknęła. Wszyscy byli w szoku na jego zarzuty.
- Pewnie to dziecko tego twojego Nathanka. Zdałaś sobie teraz sprawe, że jak się dziecko urodzi to będzie zbyt podobne do niego i dowiem się, że mnie zdradziłaś. Dlatego chcesz zrobić tak jak zaproponowałaś. - powiedział z bólem w oczach.
- Jak możesz? Przecież sobie wszystko wyjaśniliśmy. - powiedziała.
- Myślałem, że tak było. Chyba się jednak myliłam. Zamydliłaś mi po prostu oczy! - krzyknął.
- Nie prawda. Nathana spotkałam tydzień przed nagrywaniem ich teledysku. Wczesniej go nie widziałam! A lekarz powiedział mi kiedy mogłam zajść w ciąże i to jest w okolicach kiedy byliśmy na święta u twoich rodziców! - krzyknęła. - Wtedy kiedy nie było twoich rodziców, idioto! Nigdy bym Cię nie zdradziła! - dodała i pobiegł do swojego pokoju. Zatrzasnęła za sobą drzwi. Łzy zaczęły spływać po jej policzkach. Miała tego dość. Nie chciała być oskarżana o coś co nie miało nigdy miejsca. Była zdesperowana i wpadła na pomysł. Wykonała telefon do Alice, z którą chwile porozmawiała i wiedziała już, że może zrobić to co chce. Wyciągnęła z szafy walizke i zaczęłą się do niej pakować. Spakowała jak najwięcej rzeczy, chwyciła ją i zniosła walizki na dół. Zaczęła ubierać płaszcz.
- Van? Co ty robisz? - zapytała Miley. W korytarzu pojawili się wszyscy obecni w domu na czele z Liam'em.
- Wyprowadzam się. Mam dość tego, ze oskarża się mnie o coś czego nie zrobiłam. Na razie przenocuje sie u Alice, a potem znajde sobie prace i mieszkanie. - Ubrała się całkowicie i chwyciła walizke w ręce. - A, Liam. Jak będziesz chciał widywać dziecko to tylko zadzwoń. Nie będę Ci utrudniała widywania twojego dziecka. - dodała patrząc na niego smutna. Usłyszeli klakson. To była Alice. - Na razie nie dzwońcie do mnie, nie piszcie i nie przychodźcie. Prosze. - powiedziała i wyszła z domu. Wsiadła do samochodu przyjaciółki i się rozpłakała co zauważyli jej przyjaciele wychodząc przed dom. Odjechały. Alice próbowała ją pocieszyć, ale to nic nie dawało. Zajechały do jej domu, weszły do środka. Vanessa przywitała się z rodzicami dziewczyny i od razu poszły do jej pokoju. Zaczęły rozmawiać, a około północy poszły spać.
Po odjeździe dziewczyn pozostali wrócili do środka.
- Wiesz co Liam? Jesteś idiotą. - stwierdziła Miley i weszła z El do salonu.
- Tak, pewnie. To wszystko moja wina. - odpowiedział ostro siadając w fotelu.
- A nie? Czy ty nie rozumiesz, że ona na prawde Cię kocha? Jest w tobie zakochana po uszy, ufa Ci i nigdy sama by się nie dopuściła do zdrady. NIGDY. A ty co ? Właśnie o to ją posądziłeś. Gratulacje. - powiedziała Eleanor.
- Przecież....
- Daruj sobie. Ona teraz przez ciebie będzie cierpieć, a w ciąży nie może się denerwować. Dosyć tego musi jeszcze przygotować się do matury, ale nie. Bo przecież wielki pan Liam Payne nie umie zaufać swojej dziewczynie. - zakpiła Miley.
- E, dobre. Nagłówek do gazet. Albo nie. Liam Payne zrobił dziecko, a potem zostawił matke swojego dziecka bo stchurzył. - dodała El.
- Dziewczyny, przestańcie. - powiedział Zayn.
- Dlaczego? On naubliżał Van, wyrzucił co go boli, co jej zarzuca to my tez nie możemy? Aż mi się wymiotować chce jak patrze na niego i myśle jak potraktował Van. - powiedziała Miley. Wstała z El i poszły do pokoju Miley.
---------------------------------------------------------------------------------------
No i co sądzicie? Rozdział się wydłużył i mam nadzieję, że uda mi się utrzymać taką długość.
Dziękuje za komentarze pod poprzednim rozdziałem. Pamiętajcie o naszej regule:

Czytasz = Komentuj ;)
Liczba komentarzy to:

8 komentarzy = Nowy rozdział ;)

W następnym rozdziale: Vanessa się wyprowadziła. Miley chce zabrać całą swoją paczkę przyjaciół na impreze z okazji jej urodzin. Co wydarzy się w klubie? Rozmowa pomiędzy Harrym, a Miley. O czym będą rozmawiać?  Co zrobią? Jak się potoczy ich rozmowa? Taniec Alice i Niall'a oraz ich krótka rozmowa. Liam odezwie się do Van wyciągając pierwszy rękę do rozmowy i porozumienia. Wyjdą przed klub. Będzie to zwykła rozmowa czy kłótnia? Dlaczego Van poczuje się gorzej i będzie potrzebna karetka? Tego wszystkiego dowiecie się w kolejnym rozdziale. Pozdrawiam, Klaudia <3

19.08.2014

Pięćdziesiąty drugi rozdział


Minęły kolejne dni. W międzyczasie zadzwoniłam do Nathana i poinformowałam go o mojej decyzji. Bardzo się ucieszył i dziękował mi chyba z 10 razy jak nie więcej. Wytłumaczył mi dokładnie kiedy zaczynają się nagrania ich teledysku oraz o któej i gdzie mam się pojawić pierwszego dnia. Chłopak podał mi adres, który od razu sobie zapisałam. Porozmawialiśmy jeszcze chwile i się pożegnałam. Li i reszcie chłopaków jeszcze nic nie powiedziałam. Perrie i Alice też jeszcze nie wiedzą. Nadszedł w końcu pierwszy dzień nagrań teledysku chłopaków z The Wanted. Na plan miała jechać ze mną Miley aby mi było raźniej. Reszta dziewczyn była zajęta, a chłopcy ciągle pracowali nad nową płytą. Wstałyśmy z Miely po 9:00, uszykowałyśmy się, zjadłyśmy śniadanie i gotowe wyszłyśmy z domu wsiadając do mojego samochodu. Ruszyłam samochodem pod wskazany adres jaki otrzymałam. Zajechałyśmy tam bez problemu po 30 minutach. Zaparkowałam samochód, wysiadłyśmy z niego i ruszyłyśmy do środka. Przy wejściu stało dwóch wysokich i dobrze zbudowanych mężczyzn. Domyśliłam się, że są oni pewnie ochroniarzami zespołu. Byli ubrani na czarno.
- Nie można tutaj wejść. - odezwał się jeden z nich. Teraz musiałam im jakoś udowodnić, że również biorę udział w nagrywaniu teledysku. Po chwili jednak moje obawy się rozpłynęły gdy zobaczyłam Toma. Podszedł do nas uśmiechając się.
- Wpuśćcie je. To nasze dobre znajome. - powiedział chłopak patrząc na mężczyzn. Odsunęli się tym samym robiąc nam miejsce abyśmy mogły przejść. Weszłyśmy dalej i przywitałyśmy się z Tomem. Następnie chłopak poprowadził nas do głównego pomieszczenia gdzie miało się wszystko odbywać. Zamarłam. Pełno reflektorów, kamer, mnóstwo kręcących się wokół ludzi i każdy musiał spełniać poszczególną rolę w tym wszystkim. Mój wzrok pokierował się w kierunku gdzie zmierzał Tom. Zauważyłam resztę zespołu, która się do nas uśmiechnęła gdy tylko nas zauważyła. Podeszłam do nich razem z Miley.
- Hej dziewczyny. - odezwał się uśmiechnięty Nathan i przywitał nas całusem w policzek. Reszcie uścisnęłyśmy ręce na przywitanie. Oczywiście przedstawiłam wcześniej Miley. Następnie Chłopcy poprosili aby Miley usiadła z boku, a ja musiałam podejść do reżysera razem z nimi. Był to wysoki mężczyzna, dobrze zbudowany. Ciemnowłosy z delikatny zarostem na twarzy. Ledwo widoczne zmarszczki podkreślały jego wiek, ale również doświadczenie w zawodzie jaki pełnił. Wytłumaczył mi na czym będzie polegać moja rola. Miałam po prostu być dziewczyną z klubu, za którą oglądają się wszyscy faceci tam obecni włączając piątkę z TW. Oczywiście miały być też nagrywane urywki kiedy np. Nate stoi przede mną i śpiewa dla mnie patrząc mi w oczy. Nie miałam wyobrażenia tego teledysku, ale wiedziałam, że reżyser wie co robi. Następnie zajęły się mną stylistki aby mnie odpowiednio do tego przygotować. Chłopcy byli już gotowi. No i tak godzinę później zaczęły się zdjęcia, które miały trwać przez najbliższe trzy dni bez przerwy jak się dowiedziałam. Na szczęście Miley pomogła mi i zadzwoniła do chłopaków z 1D informując nas, że pojechałyśmy na trzy dniową wycieczkę po za miasto. Kupili to więc mogłam być spokojna na jakiś czas. Pod wieczór kiedy akurat mieliśmy przerwę zadzwonił Liam. Oddaliłam się w bezpieczne miejsce aby niczego nie podejrzewał. Chciałam powiedzieć mu o tym dopiero jak wrócę. Jemu i chłopakom. Liczyłam, że uda się jakoś ich przeciągnąć. Niestety. Nadzieja prysła ostatniego dnia. I wszystko byłoby dobrze gdybym pomyślała o paparazzich. Niestety. Ten punkt uciekł mi z głowy. Ja i Miley pożegnałyśmy się z chłopakami, podziękowałam, że dali mi możliwość zyskać nowe doświadczenie i udałyśmy się na zewnątrz. Wsiadłyśmy do mojego samochodu i pojechałyśmy do domu, a tam. Czekała już na nas poważna rozmowa. Weszłam do salonu, a za mną Miley. Ujrzałyśmy tam chłopaków.
- Hej wam. - powiedziałam nie pewnie widząc ich miny, zwłaszcza mojego chłopaka. - Coś się stało? - zapytałam siadając na oparciu fotela, w którym usiadła Miley. Spojrzałam na dziewczynę, ale ona jedynie wzdrygnęła bezradnie ramionami. Też nie wiedziała co się stało.
- Stało się i chyba to ty powinnaś nam o tym powiedzieć dlatego słuchamy. - odezwał się Louis.
- O czym wy mówicie? - udałam, że nie wiem o co chodzi chociaż się domyślałam. Wtedy Liam rzucił gazetę pod mojego nogi.
- J-ja... - zacięłam się widząc moje zdjęcie na pierwszej stronie gazet. Otworzyłam odpowiednią stronę i spojrzałam na artykuł. Na jednym zdjęciu byłam ja i Nathan jak zaprosił mnie na kawę. A później drugie jak ja i Miley stoimy przed wejście do budynku, w którym The Wanted nagrywało teledysk i jak witamy się z Tomem. No świetnie, pomyślałam. - Ja mogę to wszystko wytłumaczyć. - powiedziałam.
- Oczywiście, że możesz. Nawet musisz. - odezwał się Liam.
- To zdjęcie, na którym jestem z Nathanem było zrobione tydzień temu. Spotkałam go w galerii, zaprosił mnie na kawę więc się zgodziłam. Rozmawialiśmy trochę i wtedy dostał telefon. Okazało się, że potrzebują modelki do nowego teledysku. Zaproponował mi tą role. Powiedziałam, że się zastanowię. Później rozmawiałam z Miley i El i doradziły mi abym się zgodziła więc przystałam na tą propozycje. Chciałam wam powiedzieć, ale wiedziałam jak zareagujecie. Dlatego postanowiłam wam powiedzieć w trakcie, a najlepiej po. To zdjęcie z Tomem to akurat pierwszy dzień nagrywania teledysku jak się z nim witałyśmy. Ja...
- Skończ. - powiedział ostro Liam. Reszta była zła, ale nie tak jak on.
- Liam, na prawdę chciałam wam powiedzieć od razu. Pomyślałam jednak, że po będzie lepiej tylko zapomniałam o tym, że paparazzi tez mnie obserwują.
- A to co piszą? - zapytał wskazując na artykuł. Dopiero wtedy zauważyłam nagłówek, który sugerował, że mam romans z Nathanem, a Miley z Tomem. To było chore.
- To kłamstwo. Kocham tylko ciebie, rozumiesz? Nigdy bym Cię nie zdradziła, a Nate...
- Nate? Już nawet mówisz do niego zdrobniale.
- Przecież do Ciebie też mówię zdrobniale. Po za tym on jest tylko moim przyjacielem. To, że pomiędzy wami jest coś nie tak nie znaczy, że ja mam ich tez nienawidzić! - uniosłam głos wstając gdy zobaczyłam, że on też wstaje. Widziałam w jego oczach pogardę. Zabolało mnie to. Odwróciłam wzrok i wyszłam z pokoju wchodząc do kuchni. Oparłam się o blat i spojrzałam przez okno. Dostałam nagle sms-a:
 Jeszcze raz z chłopakami dziękujemy, że zgodziłaś się zagrać. Premiera teledysku będzie w telewizji BBC o 15:00 w ten piątek. Nathan.

Oni byli wdzięczni, a Ci którzy byli mi bardziej bliscy byli wściekli. Usłyszałam jak do kuchni ktoś wchodzi. Odwróciłam się widząc Miley. Przytuliła mnie do siebie.
 
Nie miałam ochoty kłócić się z chłopakami więc razem z Miley siedziałyśmy w moim pokoju oglądając komedie, którą wybrała Miley na poprawę humoru. Podziałała gdyż co chwile się śmiałyśmy. Koło 19 w pokoju pojawiła się El, Perrie i Alice. Przywitały się z nami i chciały wiedzieć co się stało bo chłopacy nie chcieli im powiedzieć, a widziały artykuł w gazecie. Wytłumaczyłam im o co chodzi i nie dziwiły mi się, że nie chciałam od razu powiedzieć chłopakom. Każdy fan czy ktoś kto interesuje się muzyką wiedział, że The Wanted i One Direction od dłuższego czasu w konflikcie. Niestety sami zainteresowani nie myśleli, że to jest dziecinne zachowanie.
Dwa dni do premiery teledysku minęły bardzo szybko. Porozmawiałam jeszcze raz z chłopakami i doszliśmy do porozumienia. Uznali, że nie potrzebnie na mnie naskoczyli. Wszystko sobie wyjaśniliśmy i pogodziliśmy się. Tylko Liam jest trochę inny. Nie wiem dlaczego. Niby normalnie rozmawiamy, ale widzę często jak o czymś myśli to mnie trochę denerwuje. Nadszedł dzień premiery. Chłopcy mieli akurat wtedy wolne i chcieli zobaczyć ten teledysk. Dziewczyny też więc krótko przed 15:00 usiedliśmy razem w salonie, Louis włączył telewizor na odpowiedniej stacji i czekaliśmy. Trochę się denerwowałam. Bałam się reakcji zwłaszcza Li. Były tam momenty jak chłopcy z The Wanted stali blisko mnie i śpiewali dla mnie. Na koniec potem jest jak przytulam się do Nathana, a on daje mi całusa w policzek. Zaczął się teledysk. Wszyscy uważnie obserwowali, a ja co chwilę zerkałam na nich. Widziała, że w Li się gotuje.
- Co to ma być? - powiedział kiedy teledysk się skończył.
- Teledysk? - powiedziałam jakby nie wiedział.
- Chyba sobie żartujesz. Rzeczywiście nic Cię nie łączy z Nathanem.
- Liam. To tylko teledysk. Taka była wizja reżysera. Nie możesz tego zrozumieć? Sam pracujesz w tej branży i wiesz jak jest. - powiedziałam.
- Nie obchodzi mnie to. Ja nie wyraziłem zgody na to. Jesteś moja dziewczyną więc nie wiem po co się na to zgodziłaś. - powiedział wstając.
- To, że jestem twoją dziewczyną nie oznacza, że jestem twoją własnością. Mam prawo robić to co chcę, słyszysz?! - krzyknęłam i coś mnie zabolało w brzuchu. Złapałam się za brzuch kuląc się.
- Van? - zapytał Liam dotykając moich pleców.
- Co się stało? - zapytała Miley. Wzięłam głęboki wdech i wydech.
- To nic. Pójdę się położyć. - powiedziałam prostując się i powoli poszłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku tyłem do drzwi i patrzyłam przez okno. Usłyszałam jak drzwi się otwierają i ktoś wchodzi do pokoju. Po chwili łóżko ugięło się pod ciężarem tej osoby. Odwróciłam się do niej przodem i zauważyłam Li. Podniosłam się do pozycji siedzącej chociaż próbował mnie powstrzymać. Spojrzałam mu w oczy. Nie potrafiłam wyczytać z nich nic. Nie wiedziałam o czym myśli, jak się teraz czuje i po co przyszedł. Kompletna pustka. Obojętność. Zwyczajność. Przytulił mnie przed czym nie protestowałam tylko wtuliłam się w niego. Nienawidziłam naszych kłótni i sprzeczek, ale podobało mi się to, że szybko się godziliśmy. Tak jak w tamtym momencie. Porozmawialiśmy ze sobą na spokojnie. Liam wyjaśnił swoją reakcje. Po prostu był o mnie zazdrosny. Domyśliłam się. Często tak reagował jak obok mnie pojawiał się jakiś chłopak, który bardziej się mną interesował. Uśmiechnęłam się do niego i ponownie wtuliłam.
Mijały kolejne dni, a ja wstałam rano i najpierw odwiedzałam toaletę. Poranne mdłości to nic fajnego. Potem chodziłam otępiała i jakbym się nie wysypiała. Zmęczenie było potworne. Cieszył mnie fakt, że liceum mam zaocznie. I tak zostały mi jeszcze jakieś 4 tygodnie do końca roku i matura. W końcu był 3 tydzień marca. Piątek. Obudziła mnie Miley wchodząc do mojego pokoju, a ja. Szybko pobiegłam do łazienki. Znowu zwymiotowałam.
- Kuzynka, co Ci jest? - zapytała zmartwiona brunetka.
- Nie wiem. To chyba jakieś zatrucie bo powtarza się to już kolejny dzień. Dziwne tylko jest to, że wymiotuje jedynie rano. Potem przez cały dzień mam mdłości. - powiedziałam podnosząc się i przemywając twarz. Spojrzałam na kuzynkę. Wyszłyśmy z łazienki i zeszłyśmy na dół aby wspólnie zjeść śniadanie z El. Ugryzłam kanapkę i od razu mnie odrzuciło. Znowu pobiegłam do toalety.
- Van, wszystko gra? - zapytała El przerażona wchodząc do łazienki z moją kuzynką. Oparłam się o ścianę i spojrzałam na nie.
- Właśnie nie. W sumie to nie wiem co się dzieje. - powiedziałam, a Miley przekazała dziewczynie to co dowiedziała się ode mnie. Wróciłyśmy do kuchni, ale ja już nie jadłam. Straciłam apetyt. - Ja pójdę się położyć. - zakomunikowałam dziewczynom, a one stwierdziły, że się przebiorą i przyjdą do mnie żebym nie siedziała sama. Weszłam do pokoju i postanowiłam odświeżyć się i przebrać w luźne ciuchy. Ubrałam leginsy i ulubioną bluzę. Włosy spięłam w luźnego koka i wróciłam do pokoju. Były już w nim dziewczyny. Usiadłyśmy wszystkie na moim łóżku. W sumie ja się położyłam. Zaczęłyśmy rozmawiać kiedy przyszło mi coś do głowy. Otworzyłam szufladę w szafce nocnej i sprawdziłam swój notes. Rzuciłam okiem na mój kalendarzyk, w którym notowałam sobie miesiączki i... zamarłam.
- Dziewczyny... ja... ja nie mam miesiączki od czterech miesięcy. Ostatnią miałam koniec listopada. - spojrzałam na nie.
- Myślisz, że te mdłości są od... - nie dokończyła Miley.
- A jak to inaczej wytłumaczyć? Poranne mdłości. Źle się czuje przez całe dnie ostatnio. Mój organizm nie chce trawić, a jak tylko coś ugryzę to wymiotuje. - powiedziałam.
- Trzeba się upewnić. Pójdziemy do ginekologa. - stwierdziła El i wykonała jeden telefon. Już tego dnia miałam się dowiedzieć czy moje podejrzenia są słuszne.
 
---------------------------------------------------------------------------------------
No i kolejny rozdział za nami. Co sądzicie? Trochę się porobiło. Czekam na wasze komentarze.
 
Kochani. Cały czas obowiązuje reguła:
 
Czytasz = Komentuj;)
 
ale pod ostatnim rozdziałem coś sobie odpuściliście więc:
 
5 komentarzy = Nowy  Rozdział ;)
 
W następnym rozdziale: Van pójdzie do ginekologa i okaże się, że rzeczywiście jest w ciąży. Który to miesiąc? Jak tą wiadomość przekaże dziewczyna Liam'owi? A on jak na to zareaguje? Pozostali przyjaciele też się dowiedzą o ciąży. Liam będzie musiał powiedzieć menagerowi o ciąży swojej dziewczyny. Jak dalej potoczą się losy kiedy informacja o ciąży dotrze do menagera? Jakie decyzje trzeba będzie podjąć? A jakie zostaną podjęte przez pare? Kłótnia Li i Van? Czemu dziewczyna będzie płakać? To wszystko w następnym rozdziale. Pozdrawiam, Klaudia <3

11.08.2014

Pięćdziesiąty pierwszy rozdział

Hej. Małe spóźnienie, za które przepraszam bo rozdział miał być wczoraj wieczorem. Ale dodaje już dzisiaj. Życzę miłego czytania ;)
 
******************************************
 
Zaczął się drugi tydzień stycznia. Chłopcy mają więcej luzu. W tym roku odpoczywają jeśli można tak powiedzieć. Oczywiście pracują nad kolejną płytą, biorą udział w galach, udzielają wywiadów, a także biorą udział w sesjach. Jednak jedna rzecz jest inna. W tym roku nie jadą w trasę koncertową. Menagerowie stwierdzili, że chłopcy powinni troszkę odpocząć. Za to w następnym roku koncerty będą zawierać piosenki z ostatniej płyty i z tej nad, którą pracują w tym roku i, która pojawi się pod koniec tego roku. Ja z Alice chodzimy dalej na zajęcia i coraz szybciej zbliża się matura. Teraz w weekend mamy bal maturalny na który oczywiście idziemy z naszymi chłopakami. Cieszę się z tego powodu chociaż przygotowuje się również, że będą przy nas ich ochroniarze, a także będą chłopcy wzbudzać duże zainteresowanie wśród naszych znajomych. No, ale cóż. Taki jest urok jak ma się sławnego chłopaka. Nie przeszkadza mi to wcale. Jest koło 15:00 i idę razem z Alice na zakupy aby kupić sukienki na nasz bal. Do centrum handlowego zajechałyśmy kilkanaście minut później. Ruszyłyśmy do środka wchodząc do pierwszego sklepu. Chodziłyśmy po sklepach dobre 4 godziny dopóki nie znalazłyśmy odpowiednich sukienek. Po udanych zakupach poszłyśmy do kawiarni na kawę i kawałek ciasta. Następnie wróciłyśmy do domu. W sumie Alice mnie odwiozła i pojechała do siebie. Weszłam do domu. Poszłam od razu zanieść sukienkę do swojej szafy i zeszłam z powrotem na dół wchodząc do salonu gdzie spotkałam Zayn'a z Perrie, Miley i Liam'a. Usiadłam obok mojego chłopaka przerzucając swoje nogi przez jego. Zaczął jeździć swoją ręką po moim kolanie.
- I jak? Sukienka kupiona? - zapytała Miley.
- Tak, kupiona.
- Już się nie mogę doczekać jak Cię w sobotę zobaczę. - powiedział Liam patrząc na mnie na co ja się tylko uśmiechnęłam.
- Właśnie, Alice przyjdzie tak koło 15 aby ze spokojem się przygotować. Perrie i Miley pomożecie nam w przygotowaniach? - zapytałam patrząc na dziewczyny.
- Jasne, obowiązkowo. El pewnie też się dołączy. - powiedziała Perrie.
- Musicie wyglądać niesamowicie. - dodała Miley. Zmieniliśmy temat naszej rozmowy aby również chłopcy mogli coś powiedzieć i tak spędziliśmy czas do samego wieczora.
Minęły dni i nadeszła sobota. Od rana siedziałam w domu. Pogoda była niezbyt ładna, ale jak to zimą. Zimno i pochmurnie. Na szczęście nie padał ani deszcze ani śnieg. Kiedy zbliżała się 15 poszłam wszystko przygotować do mojego pokoju, w którym miały odbyć się wszystkie przygotowania aby było gotowe kiedy Perrie wraz z Alice zawita w domu. Nagle rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi po całym domu. Zeszłam na dół razem z Miley i Eleanor. Louis otworzył drzwi i do środka weszła Alice ze swoją sukienką i torbą z potrzebnymi rzeczami oraz Perrie. Przywitały się ze wszystkimi, a następnie całą piątką poszłyśmy do mojego pokoju, w którym zamknęłyśmy się na praktycznie całe popołudnie bo gdzieś około tyle trwać miały przygotowania. Bal zaczynał się o 19 więc miałyśmy niecałe 4 godziny na przygotowania. Na biurku uszykowałam coś do picia i przekąski i się zaczęło. Najpierw po kolei z Alice poszłyśmy się wykąpać od razu myjąc głowy i wróciłyśmy w szlafrokach. Zaczęło się. Perrie zajęła się włosami Alice, a moimi Miley. El były przeznaczona do makijażu. Po skończonej pracy Perrie i Miley po kolei zajęła się nami Eleanor robiąc nam make-up. Przyszła pora na ubranie sukienek i dodatków. Ubrałam sukienkę, a następnie biżuteria i spryskałam efekt końcowy ulubionymi perfumami. Tak samo zrobiła Alice. W końcowym efekcie wyglądałyśmy następująco. Alice tak:

 




A ja tak:
 


Spakowałam do czarnej kopertówki telefon, klucze i kilka potrzebnych drobiazgów, założyłam czarne szpilki i bolerko o takim samym kolorze. Alice również chwyciła kopertówkę, bolerko i założyła szpilki na nogi. Gotowe mogłyśmy schodzić na dół. Najpierw zeszły dziewczyny, a później my. Schodząc po schodach widziałyśmy już naszych chłopaków na korytarzu. Wyglądali niesamowicie w czarnych garniturach.
 


(oczywiście Liam też miał białą koszulę i krawat)
Chłopcy krawaty mieli dopasowane kolorystycznie do naszych sukienek. Zeszłyśmy do naszych partnerów i przywitałyśmy się całusami w policzek. Uśmiechnęli się do nas.
- W takim razie miłej zabawy i rozważnie. - odezwał się Louis obejmując El.
- Jakbyś nas nie znał. - powiedział Niall.
- Właśnie znam was za dobrze więc ostrzegam. - zaśmiał się brunet. Pożegnaliśmy się z naszymi przyjaciółmi, narzuciliśmy ciepłe płaszcze i wyszliśmy z domu podchodząc do limuzyny, którą chłopcy wynajęli aby nas zawiozła. Do restauracji, w której miał odbyć się bal maturalny dojechaliśmy w jakieś 20 minut. Liam wysiadł pierwszy i podał mi rękę pomagając wysiąść. Za nami wysiadł Niall i pomógł wysiąść Alice. Liam splótł swoje palce z moimi i ruszyliśmy do wejścia razem z naszymi przyjaciółmi. Weszliśmy do środka kierując się do szatni gdzie mogliśmy zostawić kurtki i płaszcze. Następnie podeszliśmy do znajomych, którzy czekali przed salą na rozpoczęcie balu. Przywitałyśmy się z nimi i przedstawiłyśmy im chłopaków. Oczywiście pojawiło się pełno osób zwłaszcza dziewczyn, które były zainteresowane chłopakami. Spodziewałyśmy się tego. W końcu bal się rozpoczął. Po przywitaniu dyrektora, krótkich przemowach i uroczystym tańcu przeszliśmy do sali gdzie rozstawione były stoły. Usiedliśmy i podano nam jedzenie. Około godziny później po rozpoczęciu balu zaczęły się tańce w drugiej sali. Rozmawiałam akurat z koleżanką kiedy usłyszałam szept koło ucha.
- Księżniczko, zatańczymy? - odwróciłam wzrok patrząc na Liam'a. Uśmiechnęłam się do niego, przeprosiłam koleżanką, chwyciłam rękę chłopaka i ruszyliśmy na parkiet. Stanęliśmy w tłumie zaczynając tańczyć. Tańczyliśmy praktycznie przez cały czas. Raz zamieniliśmy się partnerami kiedy Niall porwał mnie do tańca, Alice wylądowała w ramionach mojego chłopaka. Cieszyłam się, że ich para tez jest na tym balu. Po dwóch piosenkach wróciłam w ramiona mojego chłopaka i akurat puszczono balladę. Objęłam Liam'a za szyję, a on mnie w talii. Kołysaliśmy się do melodii patrząc sobie w oczy. W połowie piosenki Liam zbliżył swoją twarz do mojej. Wiedziałam co chodzi mu po głowie więc przejęłam inicjatywę i pierwsza go pocałowałam. Oczywiście odwzajemnił pocałunek uśmiechając się przy tym. Po tej piosence poszliśmy usiąść chwile odpocząć i się napić. Później Alice zaciągnęła mnie do łazienki. Krótko po tym wybiła północ co oznaczało, że na salę gdzie jedliśmy przyniesiono torty dla maturzystów. Po zjedzeniu kawałka ciasta musiałam na chwilę wyjść na dwór bo zakręciło mi się w głowie. Wyszłam na taras, który się tam znajdował i wciągnęłam świeże powietrze. Kilka minut później zjawiła się Alice mówiąc, że mam jak najszybciej przyjść do sali tanecznej. Weszłam z nią nie wiedząc o co chodzi. Wszyscy tańczyli kiedy muzyka się zatrzymała.
- A teraz pewien chłopak ma prezent dla swojej dziewczyny. - odezwał się DJ.
- Księżniczko, to piosenka dla Ciebie. - usłyszałam w głośnikach głos Li, ale nigdzie go nie widziałam. Zaczęły lecieć pierwsze takty "Little Things" piosenki, którą tak uwielbiam. Stałam na końcu sali gdy spojrzałam na miejsce DJ'a obok, którego pojawił się Liam zaczynając śpiewać. Wszyscy zgromadzeni zrobili przejście dla niego. Śpiewał i pomału kierował się w moim kierunku. Cały czas utrzymywał kontakt wzrokowy ze mną przez co jeszcze bardziej wczuwałam się w piosenkę. W moich oczach pojawiły się łzy szczęścia. Doszedł w końcu do mnie chwytając moją jedną rękę i nadal śpiewając patrząc mi w oczy. Kiedy skończył po prostu mnie pocałował co odwzajemniłam. Wszyscy zabili brawo, a ja czuła się jak prawdziwa księżniczka pomimo, że dla kogoś nie było to nic specjalnego. Ludzie zaczęli dalej się bawić, a ja nadal byłam w ramionach swojego księcia z bajki patrząc mu w oczy.
- Kocham Cię. - wyszeptał.
- Ja Ciebie też. - odparłam krótko go całując. Reszta wieczoru, a raczej nocy minęła nam bardzo miło. Bawiłam się na prawdę świetnie do samego końca. Później Liam zamówił taksówkę i razem w czwórkę wróciliśmy do domu. Alice miała u nas nocować, a dokładniej w pokoju swojego chłopaka.
Środek tygodnia, a konkretnie środa. Początek marca. Chłopcy byli w studio, a reszta dziewczyn miała trochę zajęć więc wybrałam się sama na miasto. Odwiedziłam kilka sklepów z ciuchami. Zajęło mi to jakieś 2 godziny. W końcu postanowiłam wracać do domu. Wychodziłam akurat z galerii kiedy na kogoś wpadłam przez co upały mi torby, które niosłam w rękach.
- Przepraszam. - usłyszałam męski głos kiedy sięgnęłam po torby. Podniosłam się unosząc wzrok patrząc na postać przede mną.
- Nic się nie stało. - opowiedziałam uśmiechając się.
- Vanessa, prawda? - zapytał.
- Tak, cześć Nate. - odpowiedziałam witając się z nim. - Co tutaj robisz? - zapytałam.
- Przyszedłem na kawę trochę odetchnąć od prób. A ty? - odezwał się.
- Ja wracam właśnie do domu po zakupach. - wskazałam na torby.
- Może dasz się namówić na kawę? Jest tutaj bardzo fajna kawiarenka na parterze galerii. - powiedziałam.
- W sumie, czemu nie. Nie spieszy mi się. - odpowiedziałam i wróciłam z chłopakiem do środka galerii. Weszliśmy do kawiarni zajmując wolny stolik. Po chwili pojawiła się kelnerka chcąc zapisać zamówienie. Poprosiłam o cappuccino, a Nathan expresso. Kobieta odeszła, a chłopak spojrzał na mnie. Zaczęliśmy rozmawiać na różne tematy. Miło spędziłam z chłopakiem godzinę kiedy zadzwonił jego telefon. Przeprosił mnie na chwile i odebrał odchodząc od stolika. Wrócił po jakichś 10 minutach i usiadł na swoje miejsce.
- Coś się stało? - zapytałam widząc jego ponurą minę.
- Dzwonił właśnie reżyser naszego nowego teledysku i poinformował mnie, że modelka, która miała występować w naszym teledysku poważnie się rozchorowała i musimy poszukać nowej. Mamy na to tydzień bo w przyszłą środę zaczynamy nagrywać. Jesteśmy w kropce. - powiedział opierając głowę o swoje ręce, które miał na kolanach.
- Ciężka sprawa, przykro mi. Niestety nie pomogę w tej sprawie. Nie jestem już modelką więc nie mam kontaktu z jakąś, która by mogła wystąpić w waszym teledysku. - powiedziałam, a Nathan jakby zaskoczył.
- Czekaj, właśnie. Nie wpadłem na to...
- Ale na co.
- Van, jesteś modelką, a bynajmniej byłaś. Jesteś śliczną dziewczyną. Nie zgodziłabyś się wystąpić w naszym teledysku? Porozmawiam z reżyserem i chłopakami. Na pewno się ucieszą. - powiedział patrząc na mnie z nutką nadziei w oczach. Moje oczy się poszerzyły.
- Nate, ja.... ja nie wiem czy to dobry pomysł. - powiedziałam.
- Czemu? Na pewno sobie poradzisz. Po za tym reżyser wszystko Ci wyjaśni. Zgódź się, proszę? - powiedział błagającym tonem.
- Potrzebuje czasu. Musze to przemyśleć. - powiedziałam.
- Dziękuje.
- Jeszcze się nie zgodziłam. Mówię, że przemyśle to, ale niczego nie obiecuje. - powiedziałam poważnie.
- Dobrze, w takim razie zapisz sobie mój numer i daj mi znać tak za dwa dni, okay? - zapytał. Uśmiechnęłam się delikatnie i zapisałam sobie numer chłopaka. Następnie pożegnałam się z nim i wróciłam do domu. W domu od razu zaniosłam zakupy do pokoju rozpakowując od razu do szafy i szuflad. Na obiad zjadłam spaghetti, które sobie przygotowałam. Po obiedzie poszłam do siebie. Włączyłam radio na ulubionej stacji muzycznej, położyłam się na brzuchu na łóżku przed sobą kładąc laptopa i zaczęłam serfować po Internecie. Pochłonęło mi to trochę czasu kiedy w moim pokoju pojawiła się Miley razem z Eleanor. Podniosłam się i przywitałam z nimi całusem w policzek. Zamknęłam laptopa odkładając go na biurko i usiadłam obok nich na łóżku. Zaczęłyśmy rozmawiać na różne tematy. Postanowiłam porozmawiać z nimi na temat propozycji jaką otrzymałam od Nate'a.
- Jest sprawa. Otrzymałam propozycje aby wystąpić w teledysku. - powiedziałam normalnie na co one bardzo się ucieszyły.
- To fantastycznie. - powiedziała El.
- Tylko się nie zgodziłam jeszcze. - odparłam.
- Czemu? Jaki to jest artysta? - zapytała Miley.
- No właśnie problem jest taki, że to The Wanted. A wiecie jaki stosunek nasi chłopcy mają do nich. Po za tym już miałam kiedyś sprzeczkę na temat Nathana z Li kiedy pozowałam z nimi w sesji. - powiedziałam patrząc na dziewczyny.
- To bardzo ciekawe doświadczenie dla Ciebie, ale masz racje. Liam jest strasznie o Ciebie zazdrosny, no może głównie jeśli chodzi o wrogów, a w tym przypadku są to chłopacy z The Wanted.
- A powiesz nam jak otrzymałaś tą propozycje? - zapytała Miley.
- Byłam dzisiaj do południa na zakupach i kiedy wychodziłam już z galerii na kogoś wpadłam. Okazało się później, że to Nathan. Zaprosił mnie na kawę na co się zgodziłam w końcu to nic złego. Porozmawialiśmy trochę kiedy ktoś zadzwonił i po tym telefonie dowiedziałam się, że modelka, która miała pełnić role zachorowała i teraz szukają kogoś nowego. No i wyszło tak, że zaproponował mi tą role. Powiedziałam, że się zastanowię. I teraz prośba do was. Co mam zrobić? Pomóżcie mi. - powiedziałam patrząc na nie błagalnie. Przedyskutowałyśmy wszystkie za i przeciw. Wiedziałyśmy jaka będzie reakcja chłopaków na to wszystko. W końcu stwierdziłyśmy, że powinnam zgodzić się na tą propozycje, ale na razie nie mówić chłopakom. To nie będzie okłamywanie. A jak już wszystko będę wiedziała to wtedy im powiem.
 
------------------------------------------------------------------------------
51 rozdział za nami. Co sądzicie? Chyba mi się nie udał. Jakoś źle mnie wena pokierowała. Mam nadzieję, że następny będzie lepszy.
 
Czekam na wasze komentarze. Pamiętacie o regule?
 
Czytasz = Komentuj ;)
 
W następnym rozdziale: Vanessa zgodziła się na propozycję Nathana i weźmie udział w teledysku. Pójdzie z nią razem Miley aby ją wspierać. Teledysk nagrany i powrót dziewczyn do domu. Poważna rozmowa z chłopakami z 1D. Artykuł w gazecie wyprzedził  Van w powiedzeniu chłopakom o teledysku. Tylko czy nie za bardzo namiesza z ich życiu? Chłopcy zobaczą teledysk. Jak zareaguje Liam? A reszta? Co wydarzy się później? Co podejrzewać będzie Van? Wszystkiego dowiecie się w kolejnym rozdziale. Pozdrawiam, Klaudia <33

9.08.2014

Wróciłam !!!

                  Hej wszystkim ;) Co u was słychać? Ja już wróciłam i muszę wam powiedzieć, że było świetnie. Najlepszy wyjazd wakacyjny do tej pory, ale może zajmijmy się innymi sprawami. Nowy rozdział postaram się dodać najpóźniej jutro wieczorem. Chciałabym wam przypomnieć o drugim blogu, który prowadzę równolegle z tym blogiem. Tutaj macie link: http://fear-hope-love-opowiadanie.blogspot.com/ Chociaż to jest chyba nie wypał. Widać, że ludzie czytają tylko fanfiction albo jestem tak na prawdę kiepska w pisaniu. Sama nie wiem...
                   Chcę przypomnieć o stronie jaką założyłam na fejsie. Publikuje tam filmiki na których śpiewam różne piosenki. Jest ona świeżo założona więc zależy mi na małym rozreklamowaniu tej strony. Tutaj macie link: https://www.facebook.com/pages/Klaudia-Pieniak/ Jeśli wam się spodoba to kliknijcie 'Lubie to', a wtedy będziecie na bieżąco jeśli chodzi o pojawianie się kolejnych coverów i ogólnie wszystkich postów. Jeśli ktoś z was także zaprosi swoich znajomych to również wam dziękuje. Każdy like się liczy ;* Pozdrawiam i do usłyszenia wkrótce <3