1.03.2014

Dwudziesty siódmy rozdział


Minęły kolejne minuty kiedy zwróciła się do mnie Eleanor. Spojrzałam na nią ze wzrokiem aby powtórzyła.
- Chcesz może herbaty lub coś do jedzenia? - zapytała.
- Po proszę herbatę. - powiedziałam dość cicho. Spojrzałam na chłopaków. Widziałam, że strasznie się o mnie martwią i chcieliby mi pomóc, ale nie wiedzą jak. El poszła przygotować herbatę, a do domu weszła pozostała trójka.
- Ma szczeście, że go tam już nie było.... Zabije gnoja, po prostu go zabije. - mówił wściekły Liam w korytarzu.
- Nic nie zrobisz bo trafisz do więzienia, a to nam teraz nie jest potrzebne. Jesteś potrzebny Van, a tą sprawą i nim zajmie się policja. - usłyszałam głos mojego brata. Weszli do salonu.
- Żadna policja. - powiedziałam wystraszony. W tym momencie przyszła również El i postawiła kubek z herbatą na ławie.
- Ale kochanie... on musi za to odpowiedzieć co ci zrobił. - powiedział Liam pomału podchodząc. Dotknął mnie za rękę, ale ją cofnęłam. W moich oczach pojawiły się łzy. W jego również. Widziałam, że cierpi razem ze mną.
- Siostra, musimy to zgłosić. Ja rozumiem, że to jest dla ciebie ciężka sprawa. Nawet w połowie nie wyobrażę sobie tego co przeżyłaś i jak cierpisz, ale staram się. Chcę ci pomóc i zgłoszenie tego na policji byłoby na prawdę dobrym pomysłem. - powiedział spokojnie Lou. Kucnął blisko mnie i spojrzał w oczy. Rozpłakałam się. Wstałam i pobiegłam do swojego pokoju. Może i mieli rację, ale to było dla mnie zbyt ciężkie. Położyłam się na łóżku i nie mogłam przestać płakać. Po chwili usłyszałam jak drzwi do pokoju się otwierają. Ktoś do niego wszedł i zajął powoli miejsce na rogu mojego łóżka.
- Van... - usłyszała niepewność w głosie mojego chłopaka. Odwróciłam się pomału w jego stronę i spojrzałam mu w oczy. W moich były łzy, a w jego widziałam zmartwienie i złość? Tylko czemu był zły. Był zły, że mnie przed tym nie ochronił, prawda? Dobrze go już znałam i wiedziałam, że o to chodzi. Podniosłam się do pozycji siedzącej, podkuliłam nogi pod brodę i objęłam je rękami. - Chcę ci pomóc. Wiem, że jest to dla ciebie ciężka sprawa... ale proszę... Nie odtrącaj mnie. - powiedział i dotknął mnie delikatnie za rękę. Spojrzałam mu w oczy. Miał łzy w oczach tak samo jak ja. Chwyciłam go za rękę. Nadal raził mnie jakikolwiek dotyk ze strony płci przeciwnej, ale wiedziałam, że musze to przełamać. W końcu Liam był moim chłopakiem i nie zrobi mi krzywdy. Uśmiechnął się delikatnie widząc, że odwzajemniłam jego uścisk. Na razie musiał być zadowolony z tego gestu. Nie byłam gotowa na nic więcej. Minęły zaledwie jakieś dwie godziny od zdarzenia. Poprosiłam aby Liam wyszedł bo chcę się położyć, a on wysłuchał moją prośbę. Wyszedł, a ja kładąc się na łóżku zasnęłam momentalnie. Następnego dnia obudziłam się około 10:00. Podniosłam się do pozycji siedzącej i spojrzałam na ciuchy, w których spałam. Wtedy przypomniało mi się całe zdarzenie z poprzedniego dnia. Znowu moje oczy się zaszkliły. Byłam zbyt słaba na coś takiego, ale chyba najmocniejsza dziewczyna psychicznie, czegoś takiego by nie przeżyła normalnie. Wzięłam czyste ciuchy i udałam się do łazienki. Gotowa do kolejnego dnia niechętnie zeszłam na dół. Cieszył mnie fakt, że miałam wolne w pracy bo nie wiem czy dałabym radę pracować. Weszłam do kuchni, w której spotkałam El i mojego brata. Nalałam sobie soku do szklanki i usiadłam obok dziewczyny przy stole.
- Hej. Jak się czujesz? - zapytała brunetka.
- Lepiej, dziękuje. Chociaż nadal nie mieści mi się w głowie, że coś takiego spotkało właśnie mnie. Zrobiłam coś nie tak, że zostałam tak skrzywdzona przez los? - powiedziałam i się rozpłakałam. Dziewczyna mnie przytuliła, a Lou chwycił mnie za rękę. Czułam w nich ogromne wsparcie. Po chwili usłyszałam jak drzwi wejściowe zamykają się z hukiem. Louis spojrzał przez okno i zauważył, że wybiegł Liam. Za nim szybko poleciał Niall. Wyszłam na dwór i głęboko odetchnęłam. Niallowi udało się opanować mojego chłopaka.
 
3-osobowa 
 

Liam usłyszał wypowiedź swojej dziewczyny, a potem usłyszał jak płacze. Nie wytrzymał. Obwiniał siebie za to, że nie uchronił brunetki przed Loganem. Wściekły wybiegł z domu w kierunku gdzie mógł przebywać Logan. Zauważył to Niall i szybko wybiegł za przyjacielem. Zatrzymał go kilka metrów od domu.
- Liam, co chcesz zrobić? - powiedział trzymając bruneta.
- Zabije go. Uduszę albo powieszę. Nie wiem, coś się wymyśli. Musi odpowiedzieć za to co zrobił Van. - krzyknął wściekły. Blondyn wcale mu się nie dziwił, ale wiedział, że to nie jest odpowiednie wyjście.
- No i co? Trafisz do więzienia, a ona będzie cierpieć dalej i to podwójnie bo nie będzie ciebie przy niej. - zaczął. - Spójrz. Jesteś jej potrzebny. - dodał i wskazał na dziewczynę, która stała przed domem na schodkach i patrzyła przerażona w ich stronę. Liam spojrzał na nią, a później na przyjaciela.
- Masz racje. Dziękuje stary. - powiedział i przytulił blondyna. Pomału zaczęli wracać do domu. Kiedy doszli Van rzuciła się Liam'owi na szyje i rozpłakała. Był zaskoczony. W końcu myślał, że po tym wszystkim jeszcze poczeka na przytulenie się do niej. Jednak miłość po między nimi była silniejsza. Wtuliła się w niego, a on ją mocno przytulił do siebie. Reszta weszła do środka zostawiając ich samych. Po chwili dziewczyna się trochę uspokoiła i weszli do środka.
- Pojadę na policję. - powiedziała powoli kiedy znajdowali się wszyscy razem w salonie. - Ale mam prośbę. Liam i Lou pojedziecie ze mną? - zapytała patrząc na chłopaków.
- Nie ma sprawy. Będziemy przy tobie. - powiedział Liam i ją przytulił. Uszykowali się ze spokojem, wsiedli do samochodu Tommo i pojechali na najbliższy posterunek policji. Tam udali się do pomieszczenia aby zgłosić przestępstwo. Vanessa szła nie pewnie trzymając mocno Liam'a za rękę. Był dla niej wielkim oparciem. Doszli do odpowiedniego pomieszczenia. Weszli, wcześniej pukając. Przywitał się z nimi młody policjant i wskazał miejsca aby usiedli. Van usiadła obok Liam'a, a za nimi usiadł Lou.

Vanessa

- Chcielibyśmy zgłosić przestępstwo, a konkretnie dopuszczenie się gwałtu. - powiedział Liam. Ja nie miałam siły aby cokolwiek powiedzieć. Znowu w moich oczach zgromadziły się łzy. Policjant spojrzał się na mnie ze współczucie i spokojem widząc, że chodzi o mnie.
- Rozumiem, że to dla ciebie jest trudne, ale jesteśmy od tego aby ta osoba poniosła za to karę. Więc spokojnie, nie spieszy się, mamy czas. Jak będziesz gotowa to zacznij opowiadać, a ja będę wszystko notował. Mamy taką procedurę, że jeśli ofiara gwałtu nie chce ponownie opowiadać w sądzie o tym zdarzeniu to wystarczy jej pierwsze zeznanie, ale musi być dokładnie opowiedziane. - wyjaśnił mi wszystko policjant. Ścisnęłam mocniej rękę Liam.
- To było wczoraj po godzinie 19:00. Wracałam właśnie z pracy. Pracuję w agencji fotograficznej, a konkretnie jestem modelką. Skończyłam pracę więc jakoś musiałam wrócić do domu. Nie wiem czemu, ale tego dnia nie pojechałam samochodem do pracy tylko poszłam na pieszo więc powrót miał wyglądać tak samo. Pomału robiło się ciemno, ale stwierdziłam, że nie będę dzwoniła po mojego chłopaka tylko wrócę sama. Doszłam do parku przez który droga do domu była szybsza. Nie zastanowiłam się nad tym tylko ruszyłam przez park. W pewnym momencie usłyszałam szelest.... - zacięłam się. Łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Po cichu szlochałam.
- Potrzebujesz przerwy? - zapytał policjant. Pokiwałam głową, że nie.
- Usłyszałam szelest.... więc przyspieszyłam kroku. Nagle poczułam.... że ktoś łapie mnie za rękę. Chciałam uderzyć tą osobę, ale obezwładnił mnie sprawca i odwrócił w swoją stronę. Był to Logan, Logan Wilston.... Znam go ponieważ kiedyś się przyjaźniliśmy. Powiedział, że przyszedł po to co mu się należy. Wiedziałam, że chce się ze mną przespać. Już wcześniej wspominał o tym, ale myślałam, że nie zrobi tego. Myliłam się.... Pociągnął mnie za krzaki, rzucił na ziemię i usiadł na mnie okrakiem.... - rozpłakałam się jeszcze bardziej. Próbowałam złapać oddech. Dławiłam się łzami. - Za-zaczął mnie całować i-i-i obmacywać.... Próbowałam się jakoś uwolnić, ale był silniejszy. Kiedy krzyknęłam.... uderzył mnie w twarz. - ponownie przerwałam. - Zrobił to.... o-on mnie.... zgw-zgwałcił.... - płakałam opowiadając to wszystko. Trauma do końca życia, ale co się dziwić. Miałam tylko nadzieję, że nie będę musiała tego wszystkiego powtarzać. - I gdybym mu to wystarczyło... ale on chciał zrobić to jeszcze raz. - szlochałam, ale nie miałam odwagi przytulić się do Liam'a. Bałam się dotyku jakiegoś większego niż tylko trzymanie go za rękę - Miałam tak jakby szczęście w tym całym okropnym zdarzeniu bo... spojrzał gdzieś, nawet nie wiem po co, ale wtedy to wykorzystałam. Odepchnęłam go i uciekłam. Biegłam aby jak najszybciej znaleźć się w domu. Wbiegłam do domu i upadłam na ziemię rozpłakana. - powiedziałam i wtedy rozpłakałam się już na dobre. Nie mogłam się uspokoić. Po chwili spojrzałam na policjanta, który właśnie gdzieś dzwonił.
- Pilnie poszukujemy Logana Wilstona. Kolejne przestępstwo na jego konto, gwałt.... Tak, właśnie jest tutaj ofiara.... Nie obchodzi mnie to jak to zrobicie, ale macie go złapać jak najszybciej.... Dobrze, jesteśmy w kontakcie. - powiedział i się rozłączył. Spojrzał na mnie.
- Już jest poszukiwany. Zeznania spisałem i poprosze panią tylko o podpis tutaj. - powiedział podając kartkę. Podpisałam i oddałam mu kartkę. - Jeśli będziemy coś wiedzieli to się skontaktujemy z panią. Na razie to wszystko. Ze swojej strony obiecuję jak najszybsze złapanie Logana oraz wydanie na niego odpowiedniej kary. - powiedział kiedy się podnieśliśmy. Uścisnęłam mu ręce i wyszłam z pomieszczenia razem z Li i Lou.

-------------------------------------------------------------------
Rozdział 27 za nami. Co sądzicie? Czeka na wasze komentarze ;) Liczę, że mnie nie zawiedziecie.

Przypominam, że możecie zadawać pytania do bohaterów albo do mnie na ASK'u. Link macie po prawej stronie bloga ;)

W następnym rozdziale: Wizyta Van w szpitalu i powrót do domu. Informacja o przykrym zdarzeniu trafia do Perrie. Reakcja blondynki na to. Życie Van i jej przyjaciół się zmieniło. Van się zmieniła. Ponowna wizyta Vanessy na policji i pierwsze spotkanie z Loganem po feralnym wieczorze. To wszystko w następnym rozdziale.

20.02.2014

Dwudziesty szósty rozdział

Vanessa

Próbowałam zasnąć po wyjściu Liam'a, ale nie mogłam. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Ledwo powiedziałam proszę, a w moim pokoju zjawił się Niall.
- Masz gościa. - powiedział, a moim oczom ukazała się postać mojej dobrej i jedynej koleżanki ze szkoły. Uśmiechnęła się do mnie, a ja do niej. Usiadła obok mnie na łóżku.
- To ja zostawie panie same. - powiedział uśmiechnięty Niall i wyszedł zamykając za sobą drzwi. Spojrzałam na rozpromienioną dziewczynę.
- Coś ty mu zrobiła? - zapytałam zdziwiona.
- Nic. - odparła i opowiedziała całe zdarzenie na dole w korytarzu. Uśmiechnęłam się nic nie mówiąc. Byłam wdzięczna Alice, że do mnie przyszła bo w końcu nasze spotkanie w poprzednim tygodniu nie wypaliło. Miałam tylko nadzieję, że nie zarazi się ode mnie. Posiedziała trochę ze mną. Koło 14:30 postanowiła wracać do domu. Pożegnałyśmy się i wyszła z mojego pokoju.

3-osobowa
 
Blondynka wyszła z pokoju swojej koleżanki i pokierowała się na dół. Na korytarzu spotkała Liam'a. Poinformowała chłopaka, że już będzie szła. Pożegnali się i poszła. Czuła, że w końcu ma prawdziwą przyjaciółkę, z którą będzie z chęcią spędzała swój wolny czas. Po cichu miała też nadzieję, że i chłopacy się do niej przekonają. No może nie wszyscy będą musieli bo z tego co zauważyła to Niall bardzo ją polubił i to od razu. Z resztą nie ukrywała, że z wzajemnością. Wróciła do swojego domu z bardzo dobrym humorem.
Vanessa w tym czasie myślała nad tym co opowiedziała jej Alice. Zobaczyła jak w jej pokoju pojawia się jej chłopak. Usiadł obok niej i chwycił za rękę.
- Jak się czujesz? - zapytał patrząc na nią uważnie.
- Lepiej. - powiedziała uśmiechając się.
- To dobrze, zaraz będzie obiad. - powiedział chłopak odwzajemniając uśmiech.
- Powiedz mi coś. Dobrze zauważyłam i wywnioskowałam, że chyba coś zaiskrzyło pomiędzy naszym blondaskiem, a Alice? - zapytałam.
- Tak, bardzo dobrze zauważyłaś i wywnioskowałaś. Byś widziała jak zareagował jak ją zobaczył, a potem jak się zachował. - powiedział Liam. Uśmiechnęłam się bo przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Spojrzałam na swojego chłopaka, a on chyba odczytał z moich oczu o co mi chodzi. - Myślisz o tym samym, prawda? - zapytał.
- Zgadza się. Musimy im troszkę pomóc. W sumie to zrobimy nie wiele. - powiedziałam. - Będę często zapraszała Alice do nas i zobaczymy co z tego wyjdzie. Reszta będzie należeć do nich. - dodałam. Liam mnie poparł.
- Przynieść ci obiad czy zejdziesz na dół? - zapytał mnie brunet.
- Zejdę, tylko wezme szlafrok. - powiedziałam podnosząc się z łóżka. Weszłam do łazienki aby zabrać szlafrok, ubrałam go na siebie i zeszłam na dół z chłopakiem. Weszłam do jadalni, w której siedziała już reszta. Usiadłam z Liam'em na wolnych miejscach. Oczywiście nie pominęły mnie pytania od moich przyjaciół i brata jak się czuje. To było bardzo miłe, że się o mnie martwią. Po zjedzonym obiedzie udałam się z powrotem do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku momentalnie zasypiając.
Dwa dni minęły i byłam zdrowa. Wróciłam oczywiście do pracy. Nadszedł czas aby również i chłopcy zaczęli pracować. Nasze kontakty były jeszcze lepsze niż kiedyś. Bardzo dużo starał się Niall. Jak to on twierdził, chciał nam po prostu wynagrodzić ten czas przez, który nie był sobą. Alice? Starałam się z nią spotykać przez ten czas w każdej wolnej chwili i stwierdzam, że jest moją przyjaciółką. Zapoznałam ją z resztą zespołu oraz dziewczynami i bardzo się polubili co mnie osobiście ucieszyło. Może jednak wracając do całego naszego jakże troche specyficznego życia.
Trzeci tydzień października. Chłopacy kończą nagrywanie płyty, a ja spędzam czas na sesjach. Tego dnia wstałam o 8:00. W studio pojawiłam się punktualnie o 9:00. Tego dnia miałam mieć aż trzy sesje. Jedna była na specjalny pokaz, miałam w niej zaprezentować nowe ciuchy jednego ze słynnych Brytyjskich projektantów. Pozostałe dwie miałam w celu charytatywnym. Po tym wszystkim to szczerze mówiąc byłam zmęczona. Pożegnałam się z Max'em, który poinformował, że na razie mam wolne przez jakieś dwa tygodnie. Ucieszyło mnie to. Wyszłam z budynku i ruszyłam na pieszo do domu. Sama nie wiem czemu tego dnia nie pojechałam samochodem do pracy. Z rana potrzebowałam spaceru i świeżego powietrza to może dlatego. Chociaż pora, o której wracałam nie była już zbyt ciekawa. Było jakoś po 19:00 i w sumie to już praktycznie ciemno. Szłam w miarę równym tempem przed siebie. Wkroczyłam pomału na ścieżkę w parku gdyż właśnie przez park było najszybciej dojść do domu. Zrobiłam wtedy błąd chociaż w tamtym momencie o tym jeszcze nie wiedziałam. Chciałam być po prostu jak najszybciej w domu i to przeważyło. To był wielki błąd, ale nie zatrzymujmy się. Zaraz dowiecie się dlaczego. Szłam przez ten park gdy nagle usłyszałam jakiś szelest za krzakami. Trochę się przestraszyłam więc przyśpieszyłam kroku. Chciałam jak najszybciej wyjść z tego parku. Może za dnia było tam wspaniale, ale wieczorem i w nocy to było przerażające miejsce jak dla mnie. Po chwili poczułam, że ktoś mnie chwyta za rękę. Zamachnęłam się aby uderzyć tą osobę, ale ona mnie obezwładniła i obróciła w swoją stronę. Ujrzałam Logana.
- Witaj skarbie. Przyszedłem po to co mi się należy. - zaśmiał się zaciągając mnie za krzaki. Szarpałam się, ale to nic nie dało. Był silniejszy. Rzucił mnie na ziemię i usiadł na mnie okrakiem. Zaczął całować i dotykać. To było okropne. Szarpałam się, a kiedy krzyknęłam to uderzył mnie po twarzy. Łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Byłam strasznie przestraszona. Czekałam na jakikolwiek cud, ale niestety przeliczyłam się. Zrobił to. Brutalnie mnie zgwałcił, a potem zaczął się śmiać. Chciał jeszcze raz, rozumiecie? Nie wystarczyło mu ten jeden raz. Jednak kiedy jego wzrok powędrował na chwilę gdzieś w dal udało mi się go odepchnął i uciec. Biegłam ile sił w nogach w porozdzieranym ubraniu i cała zapłakana. Słyszałam w uszach ten jego przerażający śmiech. Czułam się brudna. Kiedy tylko przekroczyłam próg drzwi upadłam od razu na ziemię rozpaczliwie płacząc. Wokół mnie pojawili się od razu przyjaciele, a w tym mój brat i chłopak.
- Van? Co się stało? - spytał przerażony Liam. Chciał mnie przytulić, ale się odsunęłam. W tamtym momencie raził mnie każdy dotyk chłopaka. Spojrzałam na niego przepraszająco.
- Ja... To z-znaa-czy oooon... - łkałam próbując coś powiedzieć. - On mnie zgwałcił. - powiedziałam i mocniej się rozpłakałam. Eleanor uklękła przy mnie i mnie przytuliła próbując uspokoić.
- Kto? - zapytał Liam.
- Nie wierze, że to zrobił. - powiedział Lou patrząc w moje oczy. Liam już wiedział o kim mowa.
- Logan.... zabije go. - powiedział wściekły brunet i wybiegł z domu. Lou i Zayn pobiegli za nim, a Harry i Niall zostali ze mną i El. Dziewczyna pomogła mi wstać i poszła ze mną do mojego pokoju, a chłopacy wrócili do salonu. Weszłyśmy do mojego pokoju siadając na moim łóżku.
- Idź się umyj i przebierz, a ja tu poczekam. - powiedziała El delikatnie się uśmiechając. Chociaż nie miałam na nic ochoty ani siły to wykonałam jej prośbę. Wzięłam ulubioną bluzę, czarne leginsy i weszłam do łazienki. Wykompałam się, zmyłam makijaż i ubrałam sie w czyste ciuchy. Włosy spięłam w luźnego koka i wróciłam do pokoju. Usiadłam na łóżku opierając się o ścianę. El usiadła po turecku na przeciwko mnie chwytając za ręce. Spojrzała mi w oczy. Widziałam, że mi współczuje. Przysunęłam się do niej i przytuliłam się do niej, a ona do mnie. Następnie położyłam głowę na jej kolanach.
- Van... Musimy to zgłosić na policję. Musi odpowiedzieć za to przed sądem. - powiedziała brunetka.
- Nie. - powiedziałam przerażona. - Nie chce tego ponownie przeżywać opowiadając, a tym bardziej go widzieć. - powiedziałam, a łzy znowu zaczęły spływać po moich policzkach.
- Ale on nie może czuć się bezkarny. - powiedziała dziewczyna.
- El... Ja chcę o tym po prostu zapomnieć. - wyszeptałam. Zapadła cisza. Po chwili postanowiłyśmy zejść na dół. W sumie to zdecydowała tak ona, a ja jej uległam chociaż nie chciałam. Czułam się brudna, zeszmacona i nie wiadomo jak jeszcze źle można określić się w takim momencie. Czułam sie po prostu winna. Jednak przystałam jej namową. Weszłyśmy do salonu, w którym chłopcy oglądali jakiś film. Usiadłam w fotelu, a dziewczyna koło chłopaków na kanapie. Podkuliłam nogi pod brodę obejmując je rękami i patrzyłam tępo w telewizor. To co czułam w tamtym momencie i jak się czułam ciężko jest tak racjonalnie opisać. Naprawdę. To był po prostu koszmar. Nawet nie wiem ile tak siedziałam w bezruchu. Słyszałam coś w tle jak Niall próbuje nawiązać ze mną kontakt. Ja jednak nie reagowałam. Nie chciałam, bałam się... Bałam się jakiego kolwiek kontaktu w tamtym momencie z płcią przeciwną.

----------------------------------------
No i co powiecie na taki obród sprawy? Pewnie część z was w ogóle się tego nie spodziewała, co? Czekam na wasze opinie, które możecie i zachęcam abyście zostawili w komentarzach :)

W następnym rozdziale: Powrót Liam'a, Zayn'a i Louis'a do domu. Delikatne przełamanie Van w stosunku do kontaktów z Liam'em. Kolejny dzień i kolejne łzy Vanessy. Cierpienie i poczucie winy u Liam'a. Van zdecyduje się jechać na policję. Będzie jej towarzyszył Liam i Louis. To wszystko w następnym rozdziale :) Pozdrawiam :)

12.02.2014

Dwudziesty piąty rozdział


Szłam przez ulice mijając wielu ludzi. Z boku byli również fotoreporterzy, którzy śledzili nie tylko gwiazdy, ale także bliskie im osoby. W niektórych momentach było to strasznie męczące, a nawet wręcz wkurzając. Mimo to zdążyłam się do tego przyzwyczaić. Doszłam do mojej ulubionej kawiarenki. Weszłam do środka siadając przy dwuosobowym stoliku przy oknie. Podeszła do mnie kelnerka, a ja złożyłam zamówienie i wtedy kelnerka krótko po 20-stce odeszła. Spojrzałam przez okno na miasto. Wszyscy ludzie przemieszczali się z jednego miejsca do drugiego spiesząc się by zdążyć na czas i nie zwracając uwagi, że życie ucieka im między palcami. Trochę to smutne, że w sumie są uzależnieni, a raczej jesteśmy uzależnieni od pracy i czasu, który strasznie szybko umyka. Nawet się człowiek nie obejrzy, a znowu święta, a potem wakacje i tak w kółku. Coś strasznego. Po chwili kelnerka przyniosła mi capuccinno i kawałek szarlotki, którą zamówiłam. Zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na ekran i ujrzałam zdjęcie mojego chłopaka co oznaczało, że to właśnie on dzwoni. Odebrałam.
- Słucham cię kochanie. - powiedziałam.
- Hej. Gdzie jesteś? Wszystko gra? - zapytał. Słyszałam po jego głosie, że się martwi. I na pewno w większości przez ten list od Logana.
- Jestem w tej kawiarence, w której często lubię przebywać. Niedaleko London Eye. I wszystko jest w porządku. Chcesz to możesz przyjechać. - powiedziałam. Nie chciało mi się już przebywać samej, ale nie chciałam mu tego wprost powiedzieć.
- Dobrze, będę za 15 minut.
- Okay, to do zobaczenia niedługo. - powiedziałam i się rozłączyłam. Zabrałam się do spożywania deseru popijając go przepysznym capuccino. Gdy skończyłam jeść to akurat w tym momencie w kawiarni pojawił się mój chłopak. Podszedł do stolika, przy którym siedziałam. Wstałam bo już nie chciałam w niej siedzieć. Zapłaciłam i wyszłam razem z chłopakiem na zewnątrz. Ruszyliśmy na spacer do pobliskiego parku. Liam chwycił mnie za rękę i zaczęliśmy spacerować ścieżkami parku, w którym doskonale było widać jesień. Usiedliśmy na jednej z ławek i zaczęliśmy rozmawiać. Oparłam głowę o jego ramię, a on mnie objął przytulając do siebie. Czułam się bezpiecznie przy nim i wiedziałam, że on nie pozwoli aby mi się coś stało. Zaczęliśmy wracać do domu gdy się rozpadało. Schowaliśmy się pod przystankiem autobusowym.
- Liam, chodź bo zmokniesz. - powiedziałam śmiejąc się kiedy Li wyszedł na deszcz.
- Nie, ty chodź do mnie. - powiedział uśmiechając się szczęśliwy.
- Chyba sobie żartujesz. - powiedziałam uparcie stojąc pod dachem. Liam pociągnął mnie do siebie. Zaśmiałam się.
- Pamiętasz jak pytałem się ciebie o twój wymarzony pocałunek? - zapytał.
- Pamiętam, ale co ma do tego ta sytuacja? Zmokniemy i się rozchorujemy przez ciebie, ty głuptasie. - powiedziałam trzymając go za ręce.
- To nic. Ale twoja odpowiedź brzmiała: pocałunek w deszczu, kochanie. - powiedział patrząc mi głęboko w oczy. Przypomniał mi się tamten moment. Było to jeszcze wtedy gdy się nie spotykaliśmy. Początki naszej przyjaźni gdy po prostu chcieliśmy się lepiej poznać. Zadawaliśmy sobie różne pytania i wtedy właśnie padło takie pytanie. Bez żadnego namysłu odpowiedziałam, że pocałunek w deszczu.
- Pamiętam to. Początek naszej znajomości. - powiedziałam patrząc mu w oczy. Zarzuciłam mu ręce na szyje, a on mnie objął w talii i zbliżył się do mnie. Pocałował mnie, a ja odwzajemniłam pocałunek. Uśmiechnęłam się podczas pocałunku tak samo jak Liam.
- Kocham cię. - powiedział.
- Ja ciebie też. Dziękuje. - wyszeptałam i znowu go pocałowałam. Następnie chwyciliśmy się za ręce i pobiegliśmy do domu bo strasznie mocno padało. Śmialiśmy się podczas tego i zachowywaliśmy jak małe dzieci. Bardzo mi to pomogło w tym momencie. Wpadliśmy do domu cali mokrzy i rozbawieni. Na przywitanie wyszli nam nasi przyjaciele.
- A wy co? - zapytał rozbawiony naszym widokiem Niall.
- No tak wyszło, że wracaliśmy do domu i się rozpadało. - zaśmiał się Liam.
- I się rozpadało? - zapytał Zayn.
- Tak jakoś. - zaśmiałam się przytulając się do Liam'a.
- Wy już lepiej nic nie mówcie tylko idźcie się przebrać bo się rozchorujecie. - powiedział Lou wtulony w plecy swojej dziewczyny. Wyminęliśmy ich i udaliśmy się na górę. Liam poszedł do siebie, a ja do siebie. Chwyciłam czyste ciuchy i weszłam do łazienki. Zrzuciłam mokre ubranie, osuszyłam się i ubrałam suche ciuchy. Wysuszyłam włosy i wyszłam z pokoju kierując sie na dół do jadalni, w której była przygotowana kolacja. Siedzieli już moi przyjaciele, a po chwili pojawił się także mój chłopak. Usiedliśmy razem przy stole i zjedliśmy wieczorny posiłek. Po tym udałam się z powrotem do pokoju. Byłam strasznie zmęczona i zasnęłam w ciuchach nawet nie wiem kiedy podczas leżenia na łóżku i rozmyślając o moich sprawach.
Następnego dnia obudziłam się dość wcześnie, ale poczułam się jakoś dziwnie. Chciałam się podnieść, ale poczułam się strasznie słabo i opadłam na łóżko spowrotem. Poczułam jak dreszcze przeszły po moim ciele. Zamknęłam oczy i zasnęłam ponownie. Ostatecznie obudziłam się o 10:00. Niestety to nic i tak nie dało. Czułam się jeszcze bardziej osłabiona. Postanowiłam nie ruszać się z łóżka. Nagle w moim pokoju zawitał Liam. Spojrzał na mnie i podszedł bliżej. Usiadł na łóżu.
- Hej. Jak się czujesz? - zapytał widząc, że chyba coś jest nie tak.
- Hej. Fatalnie, chyba złapałam grype. - powiedziałam. Liam dotknął swoją ręką mojego czoła.
- Matko, jesteś rozpalona. Masz gorączkę. Zaraz przyniosę ci termometr i zmierzysz temperaturę. - powiedział i na chwilę wyszedł z mojego pokoju. Po chwili wrócił z wcześniej wspomnianą rzeczą. Podał mi, a ja zmierzyłam sobie gorączkę. Podałam mojemu chłopakowi termometr. Widziałam po jego minie, że nie jest dobrze. - Masz 39 stopni gorączki. - powiedział patrząc na mnie współczująco. - Coś jeszcze ci dolega? - powiedział siadając przy mnie i chwytając za rękę.
- Boli mnie gardło i czuje straszne osłabienie. - powiedziałam patrząc na niego słabym wzrokiem. Na prawdę bardzo się źle czułam.
- To na pewno grypa. Zaraz ci przyniosę leki. - powiedział i wyszedł z pokoju.


Liam


Wyszedłem z pokoju i pokierowałem się na dół po leki dla mojej dziewczyny. Wyglądała strasznie źle i czułem się winny, że to przeze zachorowała. Miałem nadzieję, że szybko wyzdrowieje. Wszedłem ponownie tego dnia do kuchni gdzie siedziała czwórka moich przyjaciół, a w tym brat Vanessy.
- Mamy jakieś leki na grypę? - zapytałem otwierając szafkę nad jednym z kuchennych blatów.
- Po co ci? I czemu Van jeszcze nie zeszła na dół? - zapytał Louis.
- Vanessa jest chora. Złapała ją grypa chyba po tych naszych wczorajszych wygłupach. - powiedziałem odwracając się do chłopaków. Widziałem, że Louis się zmarwił. Podszedł obok mnie i poszperał w szafce.
- Masz tutaj. Niech weźmie po jednej tabletce teraz, potem w obiad, a potem wieczorem i niech popije dużo. - powiedział Louis podając mi trzy opakowania tabletek. Wycisnąłem po jednej, nalałem wody do kubka i postawiłem to na tacy. Potem przygotowałem mojej dziewczynie śniadanie bo w końcu nie można brać leków na pusty żołądek. Ustawiłem talerz z kanapkami i herbatą na tacy obok tabletek i wody i poszełem na górę. Otworzyłem łokciem drzwi i wszedł do środka zamykając je noga. Podszedłem do mojej dziewczyny. Podniosła się do pozycji siedzącej i wtedy położyłem jej tacę na kolana. Usiadłem obok niej. Zjadła śniadanie chociaż w ogóle nie chciała. Brak apetytu podczas choroby to coś najgorszego. Potem wzięła tabletki i je popiła. Zabrałem tacę i odstawiłem na bok. Położyła się koło mnie. Było mi jej żal i to strasznie.
- Odpoczywaj. - szepnął nachylając się nad nią. Pocałowałem w czoło, podniosłem się i zabierając tacę udałem się do wyjścia.
- Liam? - usłyszałem za plecami słaby głos mojej dziewczyny. Od razu się odwróciłem.
- Tak? - zapytałem.
- Zadzwonisz do Max'a i poinformujesz go, że jestem chora? - poprosiła.
- Nie ma sprawy. Zrobię to za niedługo. - powiedziałem i wyszedłem z pokoju zostawiając ją samą aby odpoczęła. Odłożyłem tacę w kuchni i postanowiłem zadzwonić do Max'a. Wybrałem jego numer. Odebrał już po sugnale. Wyjaśniłem mu o co chodzi. Zmartwił się bo wyczułem to w jego głosie. Kazał życzyć Van szybkiego powrótu do zdrowia i przekazać aby się o nic nie martwiła. Była sobota więc nikt z nas nie miał planów. Nagle usłyszałem dzwonek do drzwi. Moi przyjaciele siedzieli w salonie, a ja stałem w korytarzu więc postanowiłem je otworzyć. Ujrzałem za nimi blondynkę z delikatnym uśmiechem.
- Zastałam Vanesse? - zapytała nie pewnie.
- Tak, ale Van jest chora. - powiedziałem wpuszczając ją do środka.
- A co się stało? - zapytała wystraszona.
- Ma grypę i to chyba po naszych wczorajszych wygłupach na deszczu. - zaśmiałem się. - Tak w ogóle jestem Liam, chłopak Van. - dodałem wyciągając rękę w kierunku dziewczyny.
- Alice, koleżanka Van ze szkoły. - powiedziała ściskając moją rękę. - Wiele mi Vanessa o tobie opowiadała jak jeszcze się widywałyśmy. A tak to przez telefon też dużo mówiła. - dodała czując się już chyba bardziej śmielej.
- Liam, z kim tam rozmawiasz? - zapytał Niall wchodząc na korytarz. Ujrzał blondynkę i zaniemówił.
- Jestem Niall, miło mi. - powiedział chwytając rękę dziewczyny i całując ją w nią delikatnie patrząc prosto w oczy blondynki.
- Alice, mi również. - delikatnie się zarumieniła. Już wiedziałem, że coś z tego będzie. Wystarczyło spojrzeć na ich pierwszą reakcję kiedy się zobaczyli. - Przepraszam, ale mogłabym pójść do Van? - zapytała po chwili.
- Nie ma sprawy, zaprowadzę cię. - odparł ochoczo blondyn i poszli na górę, a ja wszedłem do salonu siadając w fotelu.

-----------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 25. Jak wam się podoba? Czekam na wasze komentarze i mam nadzieję, że mnie nie zawiedziecie.
 
W następnym rozdziale: Próba zeswatania ze sobą Alice i Niall'a przez Van i Li. Vanessa wyzdrowieje i wróci do pracy. Alice stanie się częstym gościem w domu Vanessy i chłopaków. Jeden wieczorny powrót Van z pracy przez park zmieni wszystko w życiu jej, ale także bliskich jej osób. Trauma do końca życia. To wszystko w następnym rozdziale.

6.02.2014

Dwudziesty czwarty rozdział

Usiedliśmy na jego łóżku.
- Liam? Czemu udajesz przede mną? - zapytałam go wprost.
- O czym ty mówisz? - zapytał zdziwiony.
- Przestań kłamać. Widzę, że od dłuższego czasu coś się z Tobą dzieje. Jesteś jakiś nieobecny i smutny. A teraz jeszcze ta smutna piosenka, którą przed chwilą grałeś. Mnie nie oszukasz. Co się dzieje? - zapytałam. Spojrzał na mnie, wziął głęboki wdech i wydech, a potem chwycił za rękę i powiedział.
- Nie kochasz mnie, prawda? - zapytał, a mnie coś ukuło w serce. Czemy on to powiedział?
- Co takiego? Skąd ci to przyszło do głowy?
- Przecież widzę po Tobie, że czujesz coś do Niall'a. - powiedział i spuścił głowe.
- Liam, rozmawialiśmy o tym. Masz rację, czuje coś do Niall'a tak samo jak do ciebie. Z tym, że te dwa uczucia się różnią. Blondyna kocham jak brata, jest moim najlepszym przyjacielem i zależy mi na nim. Jednak bardziej zależy mi na tobie. Kocham ciebie i tylko ciebie tak jak powinno się kochać swoją drugą półówkę. Jesteś tym wyjątkowym chłopakiem, tym jedynym, który sprawia, że codziennie jestem uśmiechnięta. Dzięki któremu czuję, że komuś na mnie zależy i, że jestem przez kogoś kochana. Ty jesteś tym chłopakiem, z którym nadal chcę być i żyć do końca życia, rozumiesz? Nikt inny tylko ty. - powiedziałam. W moich oczach pojawiły się łzy. - Boli mnie to, że nie wierzysz w to jakimi uczuciami cię darzę. Myślałam, że związek opiera się na zaufaniu i miłości. Na wzajemnym rozumieniu siebie i byciu pewnym uczuć drugiej osoby. Chyba się pomyliłam. - powiedziałam wstając i chciałam odejść. Poczułam jednak rękę na moim nadgarstku. Odwróciłam się do niego przodem i ujrzałam w jego oczach tak samo łzy jak w moich. Przybliżył się do mnie jeszcze bliżej obejmując w talii.
- Przepraszam, jestem głupi. Jak mogłem w ogóle o tym pomyśleć. Kocham cię. - powiedział i dotknął mojego policzka.
- Ja ciebie też i to bardzo mocno. - wyszeptałam opierając swoje czoło na jego i zbliżyłam swoje usta do jego. Musnął je, a następnie pogłębił pocałunek. Momentalnie moje oczy wysuszyły się z łez. Odwzajemniłam pocałunek. Objęłam go za szyję, a on przyciągnął mnie jeszcze bliżej siebie. Zaczęliśmy się całować bardziej namiętnie. Już dawno nie czułam jego bliskości i tak wspaniałych pocałunków. Wszystko przez te ostatnie okropne zdarzenia, które się wydarzyły. Logana policja nadal nie złapała, ale się nie odezwał więc jestem dobrej myśli. Jego kumple zostali skazani na 5 lat więzienia, ale wracając do tamtej jakże miłej chwili. Liam'a ręce gładziły moje plecy przez koszulkę. Odwzajemnialiśmy każdy pocałunek. Nie chciałam aby to się tak szybko kończyło. Liam na chwilę odsunął się ode mnie i zamknął swoje drzwi od pokoju na klucz. Wrócił do mnie ponownie całując. Wziął mnie na ręce, podszedł do łóżka i delikatnie mnie na nim położył. Nie przerywał pocałunków. Znajdował się na de mną. Co jakiś czas uśmiechaliśmy się podczas pocałunków. Nagle Liam zszedł pocałunkami na moją szyję więc odchyliłam delikatnie głowę do tyłu aby mu było wygodniej. Gdy muskał ustami moją szyję i dekold po moim ciele przechodziły miłe dreszcze.
- Uwielbiam jak twoje ciało tak na mnie reaguje. - szepnął mi do ucha przygryzając jego płatek. Uśmiechnęłam się i chciałam znowu poczuć jego usta na swoich. Chyba odczytał moje myśli bo ponownie złączył nasze usta w pocałunku. Podczas niego delikatnie pogładził moje wargi swoim językiem aby zrobić sobie drogę do mojej buzi. Nasze języki złączyły się w tańcu i delikatnie gładziły podniebienie partnera. Toczyły rozkoszną walkę, która sprawiała nam wiele przyjemności. Ręce Liam'a powędrowały pod moją bluzkę łagodząc mój brzuch. Szybko się jej pozbył i zaczął składać na moim brzuchu pocałunki. Nie zostałam mu dłużna i pozbyłam się jego t-shirtu. Do niczego więcej nie doszło. Nie byłam jeszcze na to gotowa i Liam o tym doskonale wiedział. Chociaż nie ukrywam, że było bardzo romantycznie i namiętnie. Po tym wszystkim zeszliśmy na dół do salonu gdzie siedział mój brat z Eleanor. Harry i Zayn byli u Niall'a w szpitalu. Usiadłam obok mojego chłopaka na kanapie. Nagle Lou dostał telefon.
- Na prawdę? Okay, zaraz przyjedziemy. - powiedział Lou. Rozłączył się i spojrzał na nas. - Niall się obudził. - powiedział i przytulił swoją dziewczynę szczęśliwy. Również byłam szcześliwa. Pocałowałam Liam'a, a on to odwzajemniła. Wsiedliśmy do samochodu mojego chłopaka i pojechaliśmy do szpitala. Pod nim oczywiście było sporo fotoreporterów. Byli oni od początku września. Przeszliśmy przez ich tłum nieodpowiadając na żadne pytanie i weszliśmy do środka. Od razu udaliśmy się do sali gdzie leżał nasz przyjaciel. Weszliśmy do środka i ujrzeliśmy uśmiechniętego Irlandczyka rozmawiającego z pozostałą dwójką naszych przyjaciół. Lou i El od razu przywitali się z blondynem, później był Liam, a na końcu ja. Podeszłam do chłopaka i mocno go przytuliłam. Usłyszałam jego szept: To dzięki tobie się opamiętałem. Dziękuje. Pocałował mnie w policzek, a ja się uśmiechnęłąm do niego. Stanęłam obok mojego chłopaka, a Liam mnie objął w pasie.
- Jak się czujesz? - zapytałam patrząc na przyjaciela.
- Dobrze. Nie jest źle. - powiedział szczerze się uśmiechając. Widziałam w jego oczach radość. Były tak błękitne jak kiedyś. Wrócił ten prawdziwy Niall, mój kochany przyjaciel. Byłam bardzo szczęśliwa z tego powodu. Siedzieliśmy u niego do 19:00 gdy lekarz poinformował nas, że czas na odwiedziny się skończył. Pożegnaliśmy się i poszliśmy. Dowiedzielismy się także od lekarza, że Niall musi zostać jeszcze pod kontrolą lekarzy jakiś tydzień. Jeśli wszystko będzie dobrze to po tygodniu będzie mógł wrócić do domu. Gdy tylko podjechaliśmy na podjazd naszego domu od razu pokierowałam się do kuchni aby przygotować dla nas kolację. Eleanor zaoferowała, że mi pomoże. Całkiem sprawnie nam to poszło i już po 30 minutach siedzieliśmy w jadalni i jedliśmy kolacje. Po kolacji byłam zmęczona więc udałam się do swojego pokoju. Chłopcy zaoferowali, że posprzątają. Wzięłam piżamę i udałam się do łazienki. Wykompałam się, uszykowałam do spania i gotowa wróciłam do pokoju. Połóżyłam się do łóżka i zasnęłam momentalnie.
Minął tydzień i przyszedł dzień, w którym do domu miał wrócić Niall. Postanowiłam z Eleanor i Perrie, która wróciła już z USA wraz z LM, że zrobimy powitalny obiad dla blondyna. Chłopaków wysłałyśmy po potrzebne produkty. Miały zjawić się na nim również pozostałe dziewczyny z Little Mix. Obiad uszykowałyśmy na 15:00. O 14:30 Zayn pojechał po Niall'a do szpitala. Udekorowaliśmy trochę jadalnię. Nad oknem wisiała duża wstęga z napisem "Niall, witamy spowrotem". Stanęliśmy koło siebie gdy usłyszeliśmy, że na podjazd wjechał samochód. Czekaliśmy kiedy zawita Zayn wraz z Horanem. W końcu weszli do jadalni. Wszyscy po kolei zaczęli witać naszego kochanego blondaska. Postanowiłam się nie pchać tylko na końcu go przywitać. W końcu przyszła moja kolej. Niall spojrzał się nie pewnie na mnie. Podeszłam do niego i mocno go przytuliłam. Niall również mnie mocno przytulił podnosząc do góry na chwilę. Postawił mnie spowrotem na ziemi i jeszcze raz przytulił. Kocham cię - wyszeptał i pocałował mnie w policzek. Uśmiechnęłam się do niego, a on odwzajemnił. Usiedliśmy wszyscy wspólnie przy stole i zaczęliśmy jeść obiad. Po zjedzeniu posiłku przeszliśmy wszyscy do salonu. A raczej poszli chłopacy, a ja z dziewczynami posprzatałam. Po obiedzie zostałam ja, Perrie, Eleanor i Jade bo pozostała dwójka z Little Mix poszła. Przeszłyśmy do salonu gdzie siedzieli chłopcy. Jade usiadła obok Harry'ego na kanapie, Perrie usiadłam Zayn'owi na kolanach, który również siedział na kanapie, Eleanor usiadła Lou na kolanach, który siedział w fotelu, a ja usiadłam swojemu chłopakowi na kolanach, który siedział w drugim fotelu. Zaczęliśmy rozmawiać. Perrie opowiedziała jak było na wyjeździe. Później ja poinformowałam resztę, która nie wiedziała o mojej rezygnacji ze szkoły. Niall był w szoku. Jednak nic się nie odezwał. Nasza rozmowa trwała dość długo kiedy Jade musiała już wracać. Pożegnała się z nami i poszła, odprowadził ją Harry. Kiedyś Loczek chciał być z brunetką, ale dziewczyna się nie zgodziła bo nie chciała psuć ich przyjaźni. Obecnie są najlepszymi przyjaciółmi i Harry jest bardzo wdzięczny, że wtedy Jade się nie zgodziła zostać jego dziewczyną. Kiedy Harry wrócił do salonu miał kartkę w ręku.
- Van, to do ciebie. - powiedział podając mi karteczkę.
- Do mnie? - zdziwiłam się biorąc od niego biały papier zgięty w pół. Harry usiadł na swoim poprzednim miejscu. Liam oparł głowę na moim ramieniu aby zobaczyć co tam pisze. Otworzyłam kartkę i przeczytałam na głos: Vanessa, skarbie. Powiedziałem, że dostaję co chcę i nie zmieniam zdania. Obecnie mam chęć na Ciebie. Chcę cię zdobyć tylko w jednym celu i zdobędę. Nie informuj nikogo o tym bo pożałujesz. Ucierpisz nie tylko ty. Tobą zajmę się na końcu, ale przed Tobą będzie jeszcze twój chłopak, ponownie twój przyjaciel i twój brat. Do zobaczenia wkrótce, kochanie. Logan. Przeczytałam końcówkę przerażona. Spojrzałam na Louis'a, a on był w szoku. Widziałam to po jego oczach. Spojrzałam na Li. Przytulił mnie do siebie, a ja oparłam się o jego tors.
- Co ja mam teraz zrobić? - zapytałam.
- Najlepiej trzeba udać się z tym na policję. Przydzielą ochronę i złapią w odpowiednim momencie Logana. - powiedział Zayn.
- Nie, nie słyszałeś co przeczytałam? Jak powiem o tym komuś to skrzywdzi nie tylko mnie, ale i moich bliskich. Wymienił tylko trzech chłopaków, ale wiadomo, że może nawet zranić ciebie, twoją dziewczynę, Harry'ego czy Eleanor, rozumiesz? Nie znasz Logana, a ja już go na tyle znam. I tak tyle, że w ogóle przeczytałam to na głos i wy wiecie. Teraz będę chodziła ze strachem myśląc, że nawet przez to, coś wam zrobi. On jest nieobliczalny. - powiedziałam, a łzy zaczęły napływac mi do oczu. Nie darowałabym sobie gdyby coś przytrafiło się, któremuś z chłopaków czy dziewczynom. To byłoby straszne. Postanowiłam się przejść i to wszystko przemyśleć. Wstałam z kolan mojego chłopaka, a ich wzrok powędrował na mnie.
- Co robisz? - zapytał Lou.
- Idę się przejść i wszystko przemyśleć, sama. - powiedziałam patrząc na Liam'a, który chciał się podnieść i iść ze mną. - Nic mi nie będzie, dam sobie radę. W razie czego mam przecież telefon. - Wyszłam do holu. Zarzuciłam dżinsową marynarkę, conversy na nogi i wyszłam z domu. Klucze i telefon w kieszeni i ruszyłam w stronę centrum Londynu.

---------------------------------------------------------------------------------------
Jak wam się podoba kolejny rozdział? Może być? Czekam na wasze opinie w komentarzach. Proszę o jak największą ilość :)

W następnym rozdziale: Spacer Van i jej przemyślenia. Rozmowa jej z Liam'em przez telefon i wspólny spacer. Następnie powrót do domu w deszczu. Choroba Van. Pojawi się w końcu nowa bohaterka, o której wam wspominałam. Jak będzie wyglądać? I kim w ogóle jest ta dziewczyna? Reakcja jednego z chłopaków na nową dziewczynę. To wszystko w następnym rozdziale :)