Ten rozdział chciałabym dedykować wspaniałym dziewczyną, które od dłuższego czasu mnie wspierają i komentują tak często jak można. Praktycznie pod każdym rozdziałem także dziękuje wam dziewczyny.
Dedykacja dla Maarit i dla Julii Cencora ;) Dziękuje dziewczyny za każde miłe słowa i wsparcie z waszej strony <33
A teraz zapraszam na kolejny rozdział ;)
*****************************************************************
Dzień po pogrzebie musiałam wracać z Alice i Tomem do Mediolanu. Pożegnałam się ze wszystkimi. Najbardziej smutno mi było kiedy miałam rozstać sie z Liam'em. Dopiero co do siebie wróciliśmy, a już musieliśmy się rozstać na czas w sumie ich trasy koncertowej, która trwała dłużej niż mój pobyt w Mediolanie. Tego samego dnia wieczorem byliśmy w Mediolanie. Byłam strasznie zmęczona więc od razu z Alice postanowiłyśmy się wykompać i iść spać. Umyte usłyszałyśmy pukanie do drzwi. Poszłam otworzyć i okazało się, że to był Max. Wpuściłam go do środka. Poszliśmy do salonu.
- Van, mam dla ciebie pewną wiadomość. Pewnie się zdenerwujesz, że zrobiłem to za twoimi plecami, ale taka okazja może się nie powtórzyć. - powiedział, a ja już czułam podenerwowanie.
- O co chodzi? - spytałam spokojnie.
- Przedłużyłem twój kontrakt w twoim imieniu i zostajemy tutaj jeszcze przez kolejne pół roku. - powiedział uśmiechnięty.
- Co takiego?
- Przedłużyłem ci kontrakt. Cieszysz się?
- Słucham?! Robisz ze mnie idiotkę w tym momencie?! - zapytałam wściekła. Zbladł. - Mogłeś zadzwonić i mnie spytać co o tym sądzę, a nie całkowicie zadecydowałeś bez mojej wiedzy. Wiedziałeś dlaczego musiałam wrócić do Londynu i wykorzystałeś ten moment! - krzyknęłam.
- Ale zrozum. To wielka okazja dla ciebie i dla m... - ugryzł się w język.
- I dla ciebie! No powiedz to. Myślisz tylko o sobie, prawda?! - znowu krzyknęłam. Byłam strasznie wściekła. - Nie zgadzam się, rozumiesz? Chce zakończyć ten pierwszy kontrakt i wracać do domu. Do Londynu. - powiedziałam stanowczo.
- Przykro mi, ale już podjąłem decyzję. Jak zerwiesz kontrakt to poniesiesz wysokie koszta. - powiedział pogardliwie. Jakby się zmienił o 180 stopni. - A i Alice. - zwrócił się do mojej przyjaciółki. - Nie będziesz już potrzebna. Możesz wracać nawet jutro. Lot jest opłacony i możesz z niego skorzystać do końca pierwszego kontraktu Vanessy. - powiedział i wyszedł. Spojrzałam na przyjaciółkę.
- To jakiś koszmar. - powiedziałam. - Nie zostanę tutaj na kolejne pół roku, a jeśli już to z tobą. - powiedziałam i ją przytuliłam. Pożegnałyśmy się i każda poszła spać do swojego pokoju. Nie mogłam jednak zasnąć. Usiadłam na parapecie i patrzyłam przez okno. Łzy spływały po moich policzkach z bezsilności. - Mamo, dlaczego nie możesz teraz być przy mnie? Ty wiedziałabyś co mam zrobić. Nie chcę być tutaj kolejne pół roku. Chce dokończyć ten pierwszy kontrakt i wracać do Londynu. Do dziewczyn i czekać na powrót chłopaków z trasy. Móc ich przywitać i pogratulować sukcesu jaki osiągnęli dzięki trasie, a na pewno osiągną bo teraz to już wielki sukces do tego momentu. Chcę móc przytulić za te dwa miesiące Lou i powiedzieć, że jestem dumna, że mam takiego brata. Chcę przytulić Liam'a i poczuć znowu jego usta na swoich. Chcę pogratulować reszcie chłopaków i ich przytulić. Co mam zrobić? Pomóż mi. - mówiłam przez łzy. Spojrzałam w niebo. Było przepiękne: bezchmurne i pięknie świeciły na nim gwiazdy oraz księżyc. Pomyślałam o Liam'ie. Chciałam aby w tamtym momencie był przy mnie. Wziął w swoje silne ramiona, przytulił i wyszeptał do ucha, że będzie dobrze. Niestety, to były tylko marzenia... Usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Odebrałam.
- Halo?
- Hej, księżniczko. Płakałaś? - zapytał. Bardzo dobrze mnie znał.
- Hej. Nie, to nic takiego. - powiedziałam próbując udać, że wszystko gra.
- Nie oszukasz mnie. Co się dzieje? - powiedział zmartwiony.
- Nie chcę cię martwić, po za tym jakoś sobie poradzę. Tęsknie za tobą. - powiedziałam patrząc na niebo. - Chciałabym abyś teraz tutaj był przy mnie i mnie przytulił, ale to nie możliwe. Patrzę w niebo i wiem, że widzisz je tak samo jak ja, ale różni nas jedna rzecz. Miejsce, w którym jesteśmy. Ty w Londynie, a ja tutaj w Mediolanie. - powiedziałam i samotna łza spłynęła po moim policzku.
- Nie do końca masz racje skarbie. - powiedział.
- Jak to? - zapytałam zdziwiona.
- Otwórz drzwi na korytarz. - powiedział.
- Co? - zapytałam, ale się rozłączył. Odłożyłam telefon i poszłam zrobić jak kazał. Co to miało znaczyć? Nie wiedziałam czego mam się spodziewać za drzwiami, ale to co zobaczyłam, a raczej kogo to... Po prostu się tego nie spodziewałam.
- Liam... - wyszeptałam i rzuciłam się mu na szyje. Przytulił mnie do siebie. Jednak marzenia się spełniają. Dziękuje mamo. - pomyślałam w duchu.
- Witaj księżniczko. - powiedział radośnie.
- Ale jak? Przecież jutro wylatujecie na kolejne koncerty. - powiedziałam patrząc na niego.
- Nie zupełnie jutro. Dopiero za tydzień. - powiedział patrząc na mnie. Uśmiechnęłam się i znowu wtuliłam w niego. Weszliśmy do środka i przeszliśmy do mojego pokoju. Od razu Liam pozbył się swoich butów i położył się na łóżku, a ja koło niego opierając głowę na jego torsie. Objął mnie przyciągając bliżej siebie i przytulając. - To teraz opowiadaj. Co się stało, że płakałaś? - zapytał.
- Wiesz... nie rozmawiajmy o tym. Może jutro, ale nie dzisiaj. - powiedziałam i spojrzałam na niego. Ucałował mnie w usta. Uwielbiam smak jego ust. Kocham momenty kiedy mnie całuje. Zaczęliśmy się całować. Odwzajemniałam każdy jego pocałunek. Nie obchodziło mnie w tamtym momencie nic tylko to aby być blisko niego, być przy nim. Wszystkie smutki, troski i zmartwienia odpłynęły gdzieś daleko. Po chwili moja bluzka wraz z jego t-shirtem wylądowała gdzieś na ziemi. Nie przerywaliśmy pocałunków. Wszystko szło w tym jednym kierunku i doszło do tego. Nie miałam obaw w tamtym momencie i byłam tego pewna, że chcę to zrobić właśnie w tamtym momencie i z Liam'em. Darzyliśmy się wielkim uczuciem i to było najważniejsze. Zrobiliśmy to. Wtedy przeżyłam swój pierwszy raz i nie żałuję go do tego momentu. Po wszystkim zasnęliśmy na moim łóżku przykryci pościelą i wtuleni w siebie z uśmiechami na twarzy. Bynajmniej na mojej takowy był, ale na Liam'a pewnie też. Następnego dnia przebudziłam się około 10:00. Tego dnia jeszcze miałam wolne według mojego planu pobytu w Mediolanie. Rozejrzałam się po pokoju, a mój wzrok zatrzymał się na postaci Liam'a, a konkretniej na jego oczach, które były wpatrzone we mnie.
- Dzień dobry, księżniczko. Jak się spało? - zapytał i ucałował mnie na przywitanie.
- Hej. - uśmiechnęłam się. - Bardzo dobrze bo obok ciebie. A tobie? - zapytałam.
- Nigdy lepiej mi się nie spało. - odparł i ponownie mnie ucałował. Leżeliśmy tak jeszcze przez chwilę kiedy do pokoju weszła Alice.
- Van, wsta... Oj, przepraszam. - powiedziała i chciała wyjść.
- Nic się nie stało. - powiedziałam.
- Hej Liam. Przyszłam bo zrobiłam dla nas śniadanie, ale widzę, że muszę jeszcze do szykować. W tym czasie weźcie się ogarnijcie. - uśmiechnęła się promiennie i wyszła. Spojrzałam na Liam'a. Obdarował mnie radosnym uśmiechem, który tak bardzo kochałam. Ucałowałam go krótko w usta i postanowiłam się przygotować do kolejnego dnia. Narzuciłam szlafrok i podeszłam do szafy aby wybrać ciuchy. Postanowiłam ubrać czarne rajstopy, dżinsowe krótkie spodenki, fioletowa koszula w kratkę i conversy. Wzięłam to wszystko i poszłam do łazienki. Wykonałam poranne czynności, ubrałam się, rozczesałam włosy, a potem splotłam w warkocza na bok i delikatnie się umalowałam. Spryskałam się ulubionymi perfumami i założyłam naszyjnik, który dostałam na początku mojego związku z Li właśnie od niego i delikatne srebrne kolczyki. Wróciłam do pokoju aby odłożyć piżamę i pościelić łóżku. Liam'a nie było. Wróciłam do salonu i zastałam w nim właśnie mojego chłopaka. Uśmiechnął się na mój widok co odwzajemniłam. Przeszliśmy do kuchni gdzie siedziała Alice. Usiedliśmy obok niej i zaczęliśmy jeść śniadanie. Powiedziałam dziewczynie jaką niespodziankę zrobił mi Liam i jakim cudem się tutaj pojawił. Po śniadaniu Alice postanowiła gdzieś wyjść, ale najpierw poszła do swojego pokoju wykonać jakiś telefon. W tym czasie Liam napisał sms-a, ale nie wiem do kogo. Po 10 minutach wróciła Alice i chciała wyjść.
- Dziewczyny, zanim Alice wyjdzie. Mam dla was małą niespodziankę. - powiedział, a ja wraz z przyjaciółką spojrzałyśmy na niego zdziwione. Nie wiedziałam o co chodzi i obstawiam, że Alice też się nie domyślała. Liam kazał nam zostać w salonie, a on na chwilę wyszedł z naszego apartamentu. Nagle Liam wrócił, ale...
----------------------------------------------------------------------------
Jak wam się podoba ten rozdział? Co sądzicie o tym co zrobił Max? I niespodzianka Liam'a dla Van?
Za jakiekolwiek błędy przepraszam. Czekam na wasze komentarze.
Wakacje się zaczęły. Jakieś macie plany na ich spędzenie? I rozumiem, że wszyscy otrzymali świadectwa z paskami? ;)
Mam tez jedną informacje dla was. Pisałam wam, że czekają mnie matury. Później było po maturach i w ostatni piątek otrzymałam wyniki i... Zdałam kochani *_* Bardzo się z tego cieszę :)
W następnym rozdziale: Z kim wróci Liam do salonu? Ciężko chyba się nie domyślić, że to reszta z 1D. Van powie im o tym co zrobił Max. Jak na to zareagują? Alice zapomni o spotkaniu z Jacobem przez co dojdzie do niemiłego wydarzenia. Rozmowa Niall'a i Alice? Zazdrość blondyna doprowadzi do poważnej kłótni. Rozmowa Van i Lou. O czym będą rozmawiać? Jak upora się Van ze sprawą z Maxem? To wszystko w następnym rozdziale. Pozdrawiam, Klaudia :)