5.08.2013

Ósmy rozdział

Czytasz = Komentuj
 
********************************************************
 
Wzięłam głęboki oddech i opowiedziałam mu wszystko po kolei od momentu gdy Liam mnie przytulił jak oni poszli wejść na wieżę Eiffla, dziwna mina Niall'a, pocałunek z Niall'em, później nasze zachowanie, moje kalkulacje, spacer z Liam'em, pocałunek z Liam'em i końcówka wczorajszego dnia. Louis był w totalnym szoku jak skończyłam mu mówić. Nie wiedział co ma powiedzieć i jak się zachować. Nie dziwiłam mu się. Z jednej strony byłam ja, jego młodsza siostra dla której chciał najlepiej. Z drugiej strony była dwójka jego przyjaciół, których traktował jak braci.
- Beznadziejnie, prawda? - odezwałam się i położyłam na łóżko koło siedzącego Louis'a, który jeszcze chyba wszystkiego nie zdążył ogarnąć. W końcu się na mnie spojrzał i odezwał.
- Moment, czekaj. Może zacznijmy od początku. Przedwczoraj pocałował cię Niall, a ty to odwzajemniłaś. Szybko przerwałaś, ale coś poczułaś do niego. Pomimo to nie możesz z nim być bo to twój przyjaciel. - zaczął. Ja pokiwałam głową. - Natomiast wczoraj poszłaś z Liam'em wieczorem na spacer, byliście u góry na wieży Eiffla i też się pocałowaliście. To znaczy on cię pocałował, ale ty każdy jego pocałunek odwzajemniłaś, aż nie przypomniałaś sobie o pocałunku z Niall'em. - dodał, a ja znowu pokiwałam głową na znak zgody. - Teraz myślisz, że zdradziłaś i jednego i drugiego pomimo, że z żadnym z nich nie jesteś. - zakończył swoją analizę, a ja po raz trzeci pokiwałam głową.
- Louis, co ja mam zrobić? Pomóż mi. - powiedziałam patrząc na brata. Podniosłam się ponownie do pozycji siedzącej.
- Może najpierw zadaj sobie pytanie. Co ty w ogóle czujesz do Liam'a, a co do Niall'a. Dowiedz się również czego chłopacy oczekują od ciebie i podejmij decyzję. Musisz ją podjąć. Albo porozmawiasz z nimi i podejmiesz decyzję zanim obydwoje się domyślą co się dzieje albo będzie tylko gorzej. - powiedział Louis.
- Masz rację, ale to nie jest takie proste. Nie wiem co do nich czuję, a tym bardziej nie potrafię spojrzeć im w oczy i normalnie z nimi porozmawiać, rozumiesz? Ty masz wspaniałe życie. Świetna dziewczyna, wspaniali przyjaciele, super praca i zero zmartwień, a ja? Jestem jakaś przeklęta. - powiedziałam spuszczając głowę na dół.
- Nie prawda, nie mów tak. Po za tym mam zmartwienia. Ciągle martwie się o nasza mamę albo o ciebie. Jesteś moją młodszą siostrą, którą bardzo kocham i nie pozwolę aby ci się coś złego stało. - powiedział i mnie przytulił. - Porozmawiaj z chłopakami. Jeśli nie chcesz sama to ja mogę być przy tej rozmowie. - dodał.
- Dziękuję, ale nie wiem od czego ja mam zacząć tą rozmowę. Boję się ich reakcji i tego, że stracę ich oboje. - powiedziałam i się rozpłakałam. Mocniej mnie przytulił i próbował uspokoić. Nagle do pokoju wbiegła jak opętana El.
- Błagam, chodźcie szybko. Liam i Niall się biją w naszym apartamencie, Louis. - powiedziała przerażona dziewczyna. Spojrzałam wystraszona na Louis i szybko wstaliśmy.
- Oni już wiedzą, już nie żyję. - powiedziałam w przelocie biegnąc z moim bratem i jego dziewczyną do ich apartamentu. Kiedy weszliśmy do środka od razu pokierowaliśmy się do salonu. Widok był szokujący, a mianowicie. Perrie płakała siedząc na kanapie. Podbiegła od razu do niej El. Liam był trzymany przez Zayn'a, a Niall przez Harry'ego. W moich oczach też pojawiły się łzy, które po chwili zaczęły spływać po moich policzkach. Louis mnie mocno przytulił, a bijący się chłopacy spojrzeli na mnie. Serce zaczęło mocniej walić bo wiedziałam już na 100%, że wiedzą. Poszłam z dziewczynami do łazienki aby się ogarnąć. Przemyłam twarz zmywając makijaż. Wróciłam do salonu z apteczką. Chłopacy uspokoili się i siedzieli osobno w fotelach. Zayn nadal pilnował Liam'a, a Harry Niall'a. Podeszłam do bruneta aby opatrzeć najpierw jego. Miał przeciętą wargę i podbite oko. Odkaziłam przecięcie, a później przykleiłam mu plaster. Tyle można było na to zadziałać. Następnie podeszłam do Niall'a, który miał takie same urazy co Liam. Opatrzyłam go tak samo i zaniosłam z powrotem apteczkę do łazienki. Wróciłam do salonu stając na przeciwko nich. Dziewczyny wraz z Lou siedziały na kanapie.
- Wyjaśni mi ktoś o co poszło? Chcecie się zabić? Przecież jesteście najlepszymi przyjaciółmi. Jesteście jak bracia. - powiedziałam lekko podnosząc głos, a łzy znowu zaczęły spływać po moich policzkach.
- O co poszło? Jeszcze się pytasz o co poszło? Przecież doskonale wiesz! - krzyknął Niall.
- Ja... - zacięłam się. Pozostali nas tylko obserwowali.
- O ciebie poszło, rozumiesz? Jak mogłaś tak z nami pogrywać, co? Jak?! - krzyknął tym razem Liam.
- Nie chciałam tego, na prawdę. Nie wiedziałam, że Niall się we mnie zakochał. Cały czas tylko się przyjaźniliśmy. Fakt, po naszym rozstaniu on mi bardzo pomógł, stał się moim najlepszym przyjaciele, ale nic więcej. - powiedziałam przez łzy patrząc na Liam'a.
- Tylko przyjaciel? Z tego co wiem nie całuje się przyjaciół! - ponownie krzyknął Liam. Pozostali, którzy nie wiedzieli byli w szoku.
- To Niall mnie pocałował, a nie ja jego! - zaczęłam się bronić.
- Ale odwzajemniłaś to. - powiedział troche spokojniej Liam. Widziałam w jego oczach łzy. Spojrzałam na Niall'a, a potem spowrotem na niego. - Mówiłaś wczoraj, że potrzebujesz czasu aby odzyskać zaufanie. Jak cię pocałowałem to odwzajemniłaś każdy pocałunek uśmiechając się przy tym. Potem przerwałaś i powiedziałaś, że musisz to przymysleć. Zaufałem ci i obiecałem, że poczekam, a ty byłaś już po pocałunku z nim. - powiedział wściekły.
- Nie chciałam żeby tak wyszło. Nie wiem co się stało, że dopuściłam do tego pocałunku, ale kocham ciebie. Rozumiesz? Tylko ciebie. - powiedziałam. Podniósł się stając na przeciwko mnie.
- Kochasz? To dlaczego taka jesteś? Czemu to robisz? Mi potrafiłaś wykrzyczeć, że nie potrafiłem postawić się menagerowi, a sama pocałowałaś mojego przyjaciela. Myślałem, że mamy jeszcze szansę. - chciał wyjść, ale chwyciłam go za rękę.
- Bo mamy. Proszę, nie zostawiaj mnie. - wyszeptałam.
- A co ze mną?/ A co z Niall'em? - usłyszałam głos Liam'a i Niall'a jednocześnie. Liam stanął obok Niall'a, który właśnie sie podniósł.
- Spójrz mi w oczy i powiedz, że mnie kochasz...
- Kocham cię. - powiedziałam.
- Ale daj dokoczyć. Że kochasz mnie, a jego nie. - powiedział Liam. Zacięłam się i złapał mnie na tym. Poczułam też coś do Niall'a. - Właśnie, tak myślałem. Dopóki się nie zdecydujesz odnośnie swoich uczuć do naszej dwójki to zapomnij o mnie. - powiedział Liam i wyszedł.
- I o mnie też. - dodał Niall i również wyszedł trzaskając drzwiami. Załamałam się bo nie tak miało być. Upadłam na ziemię z płaczem. Łzy lały się strumieniami po moich policzkach, a ja nic nie mogłam zrobić. Skuliłam się najmocniej jak tylko mogłam. Nagle poczułam jak Louis mnie unosi i zanosi do swojego pokoju na łóżko. Przykrył mnie kołdrą i wyszedł, a ja zasnęłam zmęczona płaczem. Obudziłam się około 15:30 i podniosłam się do pozycji siedzącej na łóżku. Postanowiłam wrócić do siebie. Wyszłam z pokoju mojego brata, ale w salonie nikogo nie było. Usłyszałam jednak głosy dochodzące z tarasu. Podeszłam bliżej chcąc posłuchać o czym rozmawiają. Był tam Louis, Zayn, Harry, Eleanor i Perrie. Rozmawiali o tej całej sytuacji.
- Współczuje Van. Nieźle cierpi teraz przez nich. - odezwała się El.
- Może i cierpi, ale pomyśl jak czują się chłopacy. Wykorzystała ich. - powiedział Zayn. Nie mogłam uwierzyć co usłyszałam.
- Co ty mówisz? Przecież nie zrobiła tego celowo. Wiem jak to było bo mi opowiedziała. - powiedział Louis broniąc mnie.
- Może i tak, ale jest winna. Ja bym nie przeżył gdyby ktoś mi coś takiego zrobił. Mogła z nimi porozmawiać, a nie. - odezwał się Loczek.
- Przestańcie, okay? Niall też mógł jej nie całować skoro wiedział, że wraz z Liam'em próbują odnowić kontakt i wrócić do siebie. Zachował się nie fair. Myślał, że przez to Vanessa zrezygnuje z Liam'a i będzie z nim? Przecież widać, że ona i Liam bardzo się kochają. - powiedziała Eleanor.
- Widać, ale co z tego. Moim zdaniem winna jest tylko i wyłącznie Vanessa. Chłopacy nie mieli pojęcia co robi z nimi na osobności- powiedział Zayn. Nie wytrzymałam. Rozpłakałam się i wybiegłam z apartamentu trzaskając drzwiami. Wiedziałam, że nie mogę wrócić do mojego apartamentu bo jest tam pewnie Niall, który nie chce mnie widzieć. Wsiadłam do windy, zjechałam nią na dół i wybiegłam z hotelu kierując się do parku, który był niedaleko. Biegłam przed siebie nie zważając na nic. Chciałam być jak najdalej od nich wszystkich. Dla moich przyjaciół byłam jedynie dziewczyną, która bawi się uczuciami chłopaków. Dobiegłam do jakiegoś miejsca w parku, które wydawało się, że nikt je nigdy nie odwiedzał. Usiadłam pod drzewem nad brzegiem rzeki i zaczęłam płakać po raz kolejny tego dnia.

------------------------------------------------------------------
Jak wam się podoba rozdział? Za jakiekolwiek błędy przepraszam. Proszę również o komentarze, które są dla mnie ważne.

W następnym rozdziale: Van zaśnie nad rzeką. Co będzie się działo w hotelu? Nerwy i małe spięcie pomiędzy chłopakami. Później poszukiwania, które kończą się szybkim dość sukcesem. Vanessa zostanie przewieziona do szpitala. Pobudka. Van będzie się obwiniać o zepsucie wakacji i relacji pomiędzy chłopakami. To wszystko w następnym rozdziale:)

1.08.2013

Siódmy rozdział

Usłyszałyśmy, że ktoś wchodzi do mojego apartamentu. Był to Niall, którego zauważyłyśmy przez lekko uchylone drzwi do mojego pokoju. Usiadł na kanapie i włączył telewizor. Wyszłyśmy do niego bo zaraz miał przyjść Liam. Na mój widok buzia mu opadła, a dziewczyny się uśmiechnęły.
- Wow, Van. Wyglądasz fantastycznie. - powiedział trochę zmieszany chociaż nie wiem czym.
- Dziękuję. - powiedziałam uśmiechając się i usłyszałam dzwonek do drzwi. Dziewczyny popchnęły mnie abym się ruszyła i poszła otworzyć. Zanim jednak to zrobiłam wzięłam głęboki wdech i wydech. Nacisnęła klamkę i otworzyłam drzwi, za którymi ukazał mi się Liam. Na mój widok zareagował tak samo jak Niall. Uśmiechnęłam się do siebie szczęśliwa, że mu się podoba.
- Woow, wyglądasz niesamowicie. - powiedział na przywitanie. Następnie mnie pocałował w policzek, a po moim ciele przeszedł miły dreszczyk.
- Dziękuję, możemy iść? - zapytałam.
- Jasne, zapraszam. - powiedział wskazując ręką abym poszła pierwsza. Podeszliśmy do windy, a kiedy do niej wsiedliśmy usłyszałam jak dziewczyny wychodząc z mojego pokoju i przybijają sobie piątkę. Uśmiechnęłam się pod nosem gdy drzwi się zamknęły. Zjechaliśmy na dół i wyszliśmy przed hotel. Ruszyliśmy w stronę placu, który znajdował się koło wieży Eiffla. Szliśmy w ciszy. Kiedy do niego doszliśmy Liam chwycił mnie za rękę. Spojrzałam na nasze złączone dłonie, a potem na niego. Uśmiechnął się nie pewnie, a ja odwzajemniłam gest. Szliśmy dalej przez plac gdy ja zrobiłam coś czego bym się niespodziewała, a mianowicie. Nadal trzymając go za rękę przytuliłam się do niego kładąc głowę na jego ramieniu. Szliśmy dalej. Poczułam jak ucałował mnie w głowę, a potem się uśmiechnął. Doszliśmy po raz drugi tego dnia do wieży Eiffla. Chłopak spojrzał najpierw na wieżę, a później na mnie wyczekując jak zareaguję. Wiedziałam, że chce abyśmy się tam udali razem. Wieża była przepięknie oświetlona. Udaliśmy się na górę. Kiedy już byliśmy najwyżej jak się dało, zaniemówiłam. Widok był przepiękny. Całe miasto było niesamowicie oświetlone i wyglądało bajecznie.
- Jak tu jest wspaniale. - powiedziałam oglądając panoramę miasta. Poczułam jak Liam się do mnie przytula od tyłu. Oparł głowę na moim ramieniu, a rękami objął mnie w talii. Objęłam jego ręce swoimi i ponownie tego dnia wdychałam jego wspaniałe perfumy. - Dziękuję, że mnie tutaj zabrałeś. - wyszeptałam patrząc przed siebie.
- Wszystko dla mojej księżniczki. - wyszeptał mi do ucha. Po moim ciele przeszedł bardzo miły dreszcz spowodowany jego głosem i tym co powiedział. Brakowało mi tego jak mówił do mnie 'księżniczka' jednak też przypomniał mi się Niall. Mój przyjaciel też tak do mnie mówił, a może to też było spowodowane jego uczuciem do mnie? Przypomniał mi się nasz wczorajszy pocałunek, ale szybko wybiłam go sobie z głowy. W końcu byłam z Liam'em, na wieży Eiffla w najbardziej romantycznym miejscu, i mieście na świecie. Odwróciłam się do Liam'a przodem aby spojrzeć mu w oczy, były bardzo szczęśliwe. Obejmował mnie nadal w talii patrząc mi głęboko w oczy. Objęłam go za szyję nie urywając kontaktu wzrokowego. Mogłam tak stać godzinami, ale los chciał aby sytuacja potoczyła się dalej.
- Wiem, że cię skrzywdziłem, ale mam nadzieję, że tym wszystkim co robię to jakoś ci to wynagradzam. Bardzo cię kocham i chciałbym abyśmy do siebie wrócili. - powiedział patrząc mi w oczy.
- Liam, wybaczyłam ci już. Tyle, że zaufanie to co innego. Nie jest to dla mnie... - nie dokończyłam ponieważ mnie pocałował. Poczułam się jak podczas naszego pierwszego pocałunku, w brzuchu poruszyło się stado motyli i poczułam ciepło. Odwzajemniłam jego pocałunek. Ręce wplotłam w jego włosy, a on obejmował mnie w talii. Magiczny moment, coś cudownego. Nigdy nie myślałam, że tak bardzo się za nim stęsknię. Poczułam jak się uśmiecha podczas pocałunku tak samo jak ja. Jednak musiałam przerwać bo przypomniał mi się znowu Niall. Odsunęłam się delikatnie od Liam'a i spuściłam wzrok bo nie potrafiłam spojrzeć mu w oczy. Niby nie byliśmy jeszcze razem, ale czułam jakbym go zdradziła przez ten pocałunek z Niall'em, a blondyna przez pocałunek z Liam'em. Miałam mętlik w głowie. Odwróciłam się tyłem do Liam'a. Chłopak się do mnie przytulił.
- Przepraszam, nie powinienem. - wyszeptał mi do ucha. Myślał, że to jego wina? Wcale tak nie było. Podobało mi się i to bardzo, ale też odwzajemniłam pocałunek Niall'a. Nie wiedziałam co mam zrobić.
- Nie, to nie twoja wina. Muszę to wszystko przemyśleć. Możemy wracać? - zapytałam.
- Jasne, chodźmy. - powiedział i chwycił mnie za rękę. Wróciliśmy do hotelu w ciszy. Kiedy staliśmy już przed moim apartamentem nie wiedziałam jak mam się zachować więc Liam mnie wyręczył. Chciał pocałować mnie w usta, ale odsunęłam się. Ucałowałam go w policzek i zdezorientowanego zostawiłam na korytarzu wchodząc do środka. Przeszłam przez salon, w którym siedzieli wszyscy i szybko weszłam do swojego pokoju zamykając za sobą drzwi. Ściągnęłam buty, odstawiłam na bok i położyłam się na łóżku. Położyłam się na łóżku tyłem do drzwi patrząc przez okno. Miałam problem, i to cholernie poważny, z którym nie wiedziałam jak sobie poradzić. Nagle usłyszałam jak drzwi do pokoju się otwierają i ktoś do niego wchodzi.
- Co się stało? - zapytała Perrie siadając na łóżku. Odwróciłam się do niej i ujrzałam jej zmartwioną twarz. Nie chciałam z nikim teraz rozmawiać chociaż wiedziałam, że sama raczej sobie nie dam rady i powinnam kogoś poprosić o radę.
- Nic takiego. - powiedziałam unikając jej wzroku.
- Przestań kłamać, przecież widzę. Zrobił ci coś albo powiedział nie tak? - zapytała. Podniosłam się siadając obok niej.
- Byliśmy na wieży Eiffla i wtedy mnie pocałował. - powiedziałam.
- Jejku, to fantastycznie. Dlaczego masz taką minę smutną. Powinnaś się cieszyć. - powiedziała uradowana.
- Wcale nie fantastycznie. Powinnam, to dobre słowo. Mam problem, ale nie chcę o tym teraz rozmawiać. Nie mów nikomu, że się całowaliśmy, okay? Na razie nikt nie musi wiedzieć co zaszło. - powiedziałam.
- Dobrze, ale jeśli chcesz o tym pogadać to pamiętaj, że zawsze cię wysłucham i pomogę. - powiedziała i mnie przytuliła.
- Jasne, dziękuję. - powiedziałam. Wyszła, a ja spowrotem się położyłam na łóżku i zasnęłam nawet nie wiem kiedy. Następnego dnia obudziłam się około 10:00. Przetarłam oczy, podniosłam się i zajrzałam do szafy aby wybrać ciuchy. Za oknem pogoda prezentowała się znakomicie więc postanowiłam ubrać czarną spódniczkę przed kolano, biały top z koronką na plecach oraz baleriny. Wzięłam to i poszłam do łazienki. Umyłam się, ubrałam, uczesałam włosy splatając w warkocza po lewej stronie, delikatny makijaż, ulubione perfumy i gotowe. Wyszłam z łazienki i pokierowałam się do kuchni gdzie na stoliku znalazłam karteczkę.
Poszliśmy sami na śniadanie bo tak smacznie spałaś, że nie chcieliśmy Cię budzić. Całusy, twoja zwariowana paczka;*

Uśmiechnęłam się czytając ten liścik. Wiedziałam, że napisała to El bo znałam jej charakter pisma. Odłożyłam karteczkę i uszykowałam sobie śniadanie. Zjadłam je w spokoju i ciszy. Po śniadaniu poszłam do swojego pokoju po książkę, którą wzięłam ze sobą. Wyszłam na taras, usiadłam na krześle zaczynając czytać. Nie wiedziałam czy moja paczka nadal jest w restauracji czy czasem nie poszli gdzieś więc nie szłam na dół. Postanowiłam posiedzieć na tarasie i na nich tam właśnie poczekać. Czytałam i słuchałam pięknego śpiewu ptaków. Nagle od strony apartamentu Lou i El usłyszałam jak ktoś wychodzi też na taras. Ujrzałam mojego brata.
- O, tutaj jesteś. - powiedział mój brat i podszedł do mnie. Zamknęłam książkę i spojrzałam na niego.
- Hej. Gdzie reszta? - zapytałam podnosząc się.
- Dziewczyny poszły do pokoju Perrie, a chłopcy siedząc u mnie. Wyszedłem na chwilę na taras bo pomyślałem, że właśnie tutaj cię zastanę i miałem rację. - powiedział uśmiechając się.
- Gratulacje za bystrość. - powiedziałam delikatnie się uśmiechając.
- Ej, co się dzieje? - zapytał. Nie odezwałam się tylko weszłam z powrotem do mojego apartamentu. Poszłam odłożyć moją książkę na szafkę przy łóżku. Odwróciłam się w stronę wejścia do pokoju i ujrzałam Louis'a. Spojrzał na mnie tym swoim wzrokiem, którym zawsze wyciągnął ode mnie co leży mi na sercu. Usiadłam na łóżku, a on obok mnie i w tym momencie do pokoju wszedł Harry.
- Co tak długo, mamy przecież iść. - powiedział Loczek.
- Ja nie idę, idźcie sami. Musze pomóc siostrze. - powiedział Louis, a Harry na mnie spojrzał.
- Okay, jak chcesz. To my wszyscy idziemy. - powiedział Harry.
- Dobra i jak wrócicie to nie wchodźcie tutaj bo chcemy ze spokojem porozmawiać. Wejdźcie do mojego apartamentu, ale nie tutaj. - powiedział Louis, a Harry tylko pokiwał głową, że rozumie. Wyszedł, a mój brat spojrzał na mnie. W końcu musiałam z kimś porozmawiać i Louis był odpowiednią osobą.

----------------------------------------------------------------------------
Siódmy rozdział za nami. Jak wam się podoba? Ogólnie myślę, że nie jest taki zły, ale czekam na wasze opinie. Komentujcie bo każde zdanie jest dla mnie ważne:)

W następnym rozdziale: Rozmowa Van z Lou. Co poradzi jej brat, a co ustalą i jaką decyzje podejmie? Życie nigdy nie toczy się po naszej myśli. Co wydarzy się po rozmowie rodzeństwa? Łzy Vanessy, podsłuchana rozmowa i jej ucieczka do parku. Wszystko w następnym rozdziale:)

28.07.2013

Szósty rozdział

CZYTASZ = KOMENTUJ
To zajmie tylko kilka sekund,
 a dla mnie jest ważne każde zdanie czy opinia:)
 
******************************************
 
W centrum byłyśmy jakoś krótko po 11:00. Zaczęłyśmy nasz podbój sklepów i pokupowałyśmy dość dużo ciuchów, kilka par butów i oczywiście dodatki. Po zakupach poszłyśmy na kawę i dodatkowo przy tym rozmowy oraz ploteczki. Dziewczyny opowiedziały co u nich słychać, a potem ja. W końcu nie widziałyśmy się dość długo. Później zdecydowałyśmy jeszcze zamówić sobie obiad. Czekając na obiad ponownie zaczęłyśmy rozmawiać.
- To teraz ty mów. Kiedy wielki powrót? - zapytała El patrząc na mnie.
- Możecie odpuścić? To wyłącznie sprawa moja i Liam'a. Po za tym jesteśmy na razie tylko przyjaciółmi. - powiedziałam, a one oczywiście musiały wychwycić tylko to co potrzebowały.
- NA RAZIE. - powiedziały równo, a wszystkie trzy się zaśmiałyśmy.
- A tak na serio. Jak to wyszło z tym słodkim przytuleniem wczoraj pod wieżą? - zapytała Perrie.
- No właśnie. My tylko widziałyśmy jak był już do ciebie przytulony i tylko przez chwilę bo potem musiałyśmy się zająć naszymi chłopakami. - uśmiechnęła się El.
- Normalnie? Po prostu mnie przytulił i tyle. - powiedziałam udając obojętną chociaż w środku miałam chęć wszystko wykrzyczeć jak tym samym przytuleniem sprawił mi radość. Dziewczyny to zauważyły w moich oczach i nie dały za wygraną. Musiałam im opowiedzieć więc zaczęłam od momentu gdy oni poszli na wieżę. - Wy odeszliście, a ja zostałam oczywiście z nimi. Nagle poczułam jak ktoś mnie obejmuje i przytula się do moich pleców. Poczułam te charakterystyczne perfumy i wiedziałam już, że to on. W dodatku po chwili nad swoim uchem usłyszałam jego głos "Mam nadzieję, że kiedyś my też udamy się razem na górę.", a potem oparł swoją głowę o moje ramie. Muszę się przyznać, że było bardzo miło. Nawet nie zauważyłam kiedy Harry i Niall odeszli od nas. - dziewczyny były wniebowzięte, a ja opowiadałam dalej. - Szczerze? Nie chciałam aby ta chwila się kończyła więc sama swoimi rękoma objęłam jego, którymi nadal mnie obejmował. Przymknęła oczy i wdychałam jego perfumy. Staliśmy tak dość długo gdy ponownie się odezwał, a raczej zapytał czy wiem, że nadal mnie kocha.
- Oooo. Jakie to słodkie. - powiedziała El. Zawsze lubiła takie sytuacje. Z resztą nie ukrywam, że ja też.
- Tak, być może, ale dla mnie to nie jest łatwe. Pewnie Louis albo Zayn zdążył wam powiedzieć dlaczego Liam ze mną zerwał? - zapytałam, a one pokiwały głową na tak. - Odwróciłam się do niego przodem aby spojrzeć mu w oczy, ale nadal obejmowałam go tak jak on mnie. Spojrzałam mu w oczy, ale po chwili spuściłam wzrok. Powiedziałam mu, że potrzebuję jeszcze czasu na co on odpowiedział, że wie i rozumiem. Potem dodał, że nadal mnie kocha i będzie kochał i ma nadzieję, że dam mu drugą szansę. A na koniec ucałował mnie w policzek, a później mocno przytulił. - zakończyłam swoją opowieść. Spojrzałam na dziewczyny, a one miały uśmiech na twarzy od ucha do ucha.
- Wy musicie się zejść ze sobą. Jesteście tak idealną parą, a raczej byliście i możecie jeszcze być. - odezwała się Perrie. Uśmiechnęłam się myśląc o tym wszystkim.
- Po pierwsze nie jesteśmy idealną parą, ani nie byliśmy. A po drugie to nie jest takie proste. - powiedziałam zaczynając konsumować moją porcję obiadową, którą właśnie przyniosła kelnerka.
- Mylisz się. Liam na prawdę się bardzo stara. Po za tym planuje coś na dzisiaj dla was więc lepiej nie próbuj się wykręcić tylko się zgódź. Słyszałam jak wczoraj przed imprezą rozmawiał o czymś z Lou. - powiedziała Eleanor. Spojrzałam na nią zdziwiona. - Nie pokazuj takiej miny tylko się ciesz.
- Cieszę się, ale skąd wiesz, że to na pewno coś dla mnie? - zapytałam.
- Bo kilka razy padło w tej rozmowie twoje imię. Próbowali rozmawiać tak abym nie słyszała, ale im po prostu nie wyszło. - zaśmiała się brunetka. Ze spokojem zjadłyśmy obiad i postanowiłyśmy wracać do hotelu. Pod hotelem znalazłyśmy się krótko przed 17:00. Wjechałyśmy windą na nasze piętro. Kiedy już miałam wejść do swojego pokoju odezwała się Pezz.
- Jak będziesz już znała jakieś plany to od razu wpadaj do nas. Będziemy w pokoju El. - powiedziała blondynka i razem znikły za drzwiami apartamentu, w którym mieszkała El i mój brat. Weszłam do własnego kierując się do swojego pokoju. W salonie, ani w drugim pokoju nie było Niall'a co mogło oznacza, że chłopcy też gdzieś wyszli. Odstawiłam moje zakupy na łóżko i postanowiłam iść do dziewczyn, a nie siedzieć sama. Kiedy wyszłam na korytarz spotkałam chłopaków.
- Hej. Już wróciłyście? - zapytał Louis.
- Tak, przed chwilą. Zostawiłam swoje zakupy w pokoju i idę teraz do dziewczyn, a co? - zapytałam patrząc na całą piątkę. Zauważyłam, że Louis szturchnął Liam'a.
- Vanessa, mogę cię prosić na chwilę? - zapytał i odeszliśmy na bok. - Pójdziemy dzisiaj gdzieś razem po kolacji? Chociażby na spacer? - zapytał ponownie. W duchu skakałam jak mała dziewczynka, ale na zewnątrz byłam opanowana.
- Z przyjemnością. - powiedziałam delikatnie się uśmiechając.
- Super, dziękuję. - odparł i podszedł do chłopaków. Oni weszli do apartamentu Harry'ego i Liam'a, a ja pobiegłam szybko do dziewczyn. Wparowałam do pokoju El i zaczęłam skakać jak głupia.
- Zaprosił mnie na spacer. - krzyknęłam, a dziewczyny ze mną zapiszczały.
- Widzisz, mówiłam. - powiedziała El i mnie przytuliła.
- To fantastycznie. - ucieszyła się Perrie. Usiadłyśmy na łóżku brunetki i ponownie odezwała się blondynka. - Ej, chwilunia. Przecież mówiłaś, że jesteście tylko przyjaciółmi, a skaczesz z radości jakby to była wasza pierwsza randka. - zaśmiała się blondynka. Szturchnęłam ją i razem się zaśmiałyśmy.
- No dobra, okay? Nadal mi zależy na tym głuptasie, rozumiecie? Jeśli chodzi o wybaczenie to już mu wybaczyłam. Tyle, że o zaufanie gorzej. Po za tym niech się trochę postara. - odparłam uśmiechnięta.
- Ok. Musimy wybrać w co się ubierzesz. - odezwała się Eleanor wstając.
- Dziewczyny. To tylko spacer. - powiedziałam.
- Spacer? Nie wiadomo co się stanie podczas tego spaceru. - zaśmiała się Perrie i pociągnęła mnie za sobą. Poszłyśmy do mojego apartamentu, w którym zastaliśmy chłopaków. Spojrzeli na nas podejrzliwie, a my się tylko uśmiechnęłyśmy i zniknęłyśmy za drzwiami mojego pokoju.
- Chyba słyszeli mój krzyk i nasze piski. - powiedziałam siadając na łóżku.
- Oj tam, oj tam. Nie ma czym się przejmować. - powiedziała Perrie. Zaczęłyśmy, a raczej one zaczęły przeglądać moją szafę. Rozpakowałyśmy także mojego zakupy i w końcu wybrałyśmy odpowiedni strój dla mnie. Letnia sukienka, błękitna przed kolana na cienkich ramiączkach. Białe rzymianki, biała siateczka a'la bolerko z krótkim rękawkiem i wszystko. Na zewnątrz pogoda była niesamowita więc strój pasował. W tym momencie do pokoju chciał wejść Zayn, ale jego dziewczyna szybko zareagowała i wyszła do niego. Po chwili wróciła mówiąc, że idziemy na kolację. Było jakoś po 19. Wyszłyśmy z pokoju, a potem razem z chłopakami na korytarz i zjechaliśmy windą na dół. Następnie udaliśmy się do hotelowej restauracji aby tam zjeść wieczorny posiłek. Usiedliśmy tak samo jak podczas śniadania. Po mojej prawej stronie siedziała Perrie, a po lewej stronie Niall. Zauważyłam, że był w lepszym nastroju niż rano co mnie ucieszyło. Mimo to czułam, że i tak nasze relacje się zmieniły. Tego dnia chyba nie zamieniliśmy ani jednego słowa. Postanowiłam to zmienić aby reszta się nie domyśliła, że coś nie tak. Spytałam Niall'a co robili przez ten czas jak nas nie było. Rozmawialiśmy tak jak dawniej. Nawet się śmialiśmy gdy chłopak opowiedział co wymyślił mój kochany braciszek razem z Harry'm gdy wyszli się przejść. W parku jest fontanna i postanowili, że do niej wskoczą. Później gonił ich policjant, a na końcu wylądowali na komendzie za zniewagę w miejscu publicznym i ucieczkę przed funkcjonariuszem policji. Pozostała trójka oczywiście musiała ich ratować. W końcu policjant rozpoznał chłopaków i jedyne co musieli zrobić aby wyjść to dać autograf jego córce oraz nagrać filmik z życzeniami urodzinowymi, które miała mieć za kilka dni. Tacy mają szczęście. Zawsze im się upiecze. W końcu przyniesiono nam kolacje. Zaczęliśmy konsumować posiłek w absolutnej ciszy co było bardzo wielkim wyczynem ze strony chłopaków. Ja wraz z dziewczynami obserwowałyśmy ich jak próbują zachować się poważnie i wybuchałyśmy niepowstrzymanym śmiechem. W końcowym efekcie chłopcy do nas dołączyli i stwierdzili, że to nie dla nich zachowanie skoro są w swoim gronie. Poparłyśmy ich i dokończyliśmy kolację. Po kolacji wróciliśmy na nasze piętro. Chłopcy postanowili iść do pokoju Zayn'a i Perrie, a dziewczyny poszły ze mną. Od razu z pokoju wzięłam ciuchy i udałam się do łazienki. Wzięłam prysznic, przebrałam się i wróciłam do pokoju. Tam Eleanor mnie umalowała i rozczesała włosy. Na końcu założyłam moją ulubioną biżuterię i spryskałam się ulubionymi perfumami. Po chwili byłam gotowa. Postanowiłam nie brać nic. Żadnej torebki, telefonu czy kluczy. W końcu mieliśmy iść tylko na spacer.

--------------------------------------------------------------------
Niezbyt pasuje mi ten rozdział, nie wyszedł mi jakoś. A wy co sądzicie? 

Chcę podziękować wam za przekroczony 1 tyś wyświetleń bloga. Może i to nie jest wiele, ale i tak mnie cieszy. Jak zawsze proszę o komentarze za które z góry dziękuje.

W następnym rozdziale: Romantyczny spacer Van i Liam'a. Dojdą do wieży Eiffla. Wejdą na nią? Co się stanie? Jak się skończy ten spacer? Mętlik w głowie Vanessy będzie już na prawdę wielki. Louis przekona swoją siostrę aby powiedziała mu co ją męczy, jaki ma problem. To wszystko w następnym rozdziale. Zapraszam :)

24.07.2013

Piąty rozdział

Spojrzał na mnie, a potem się uśmiechnął.
- Przecież rozmawiamy. - zaśmiał się.
- No tak, ale na poważnie. - powiedziałam patrząc na niego. - Czemu miałeś dzisiaj taką dziwną minę gdy siedziałeś z Harry'm na ławce pod wieżą Eiffla. Obserwowaliście mnie i Liam'a, a ty byłeś jakiś dziwny. Co się dzieje? - zapytałam.
- Wydaje ci się. Byliśmy dość daleko od was. Wszystko gra. - powiedział i napił się swojej kawy.
- Jesteś pewien? Wiesz, że możesz zawsze mi wszystko powiedzieć? - powiedziałam i chwyciłam go za rękę. Był moim najlepszym przyjacielem i nie chciałam aby coś mu się stało.
- Na pewno. Nic mi nie jest i dziękuję za twoją troskę. - powiedział i ścisnął moją rękę mocniej. Później spojrzał mi głęboko w oczy. Dziwnie się poczułam, a nawet nie wiem czemu. Uśmiechnęłam się do niego, a on odwzajemnił mój gest. Wypiliśmy do końca ciepłą ciecz, a potem przeszliśmy do salonu. W tym momencie zadzwonił dzwonek więc poszłam otworzyć, a za nimi stała Perrie. Wpuściłam ją do środka i weszłyśmy do salonu gdzie był Niall.
- Idziecie z nami na dyskotekę? - zapytała patrząc na nas.
- Dzięki za zaproszenie, ale ja nie pójdę. - powiedziałam.
- A ja z chęcią pójdę. Najwyżej wcześniej wrócę. - odezwał się uśmiechnięty blondyn.
- Ok. W takim razie za 15 minut na korytarzu. - powiedziała blondynka i pokierowała się do wyjścia. Odprowadziłam ją.
- Wszyscy idziecie? - zapytałam.
- Pytasz się serio czy tylko chcesz wiedzieć czy on idzie? - zapytała spoglądając się na mnie jednoznacznie.
- Nawet ty? Tak, serio. Pytam się o wszystkich. - powiedziałam poważnie.
- Nie, nie wszyscy. Nie idzie twój książę z bajki. - zaśmiała się.
- Przestań, okay. - szturchnęłam ją.
- Spokojnie. - powiedziała, ucałowała mnie w policzek i poszła, a ja wróciłam do salonu. Niall siedział u siebie w pokoju i szykował się na imprezę. Ja natomiast usiadłam na kanapie, włączyłam telewizor i przełączyłam na stację muzyczną. Po chwili w pomieszczeniu, w którym się znajdowałam pojawił się Niall.
- I jak? - zapytał.
- Perfekcyjnie. - zaśmiałam się. - Baw się dobrze. - dodałam i wtedy przytulił mnie, a potem wyszedł. Wieczór leciał pomału. Oglądałam teledyski, a w między czasie zrobiłam sobie kanapki na kolację. Zjadłam ją sama w kuchni, a potem wróciłam do salonu. Było około 22:30 gdy usłyszałam jak otwierają się drzwi. Po chwili w salonie pojawił się Niall. Uśmiechnął się gdy mnie zobaczył i stanął niedaleko. Nagle w telewizji zaczęła lecieć moja ulubiona ballada przy, której dość często tańczyłam z Liam'em gdy jeszcze byliśmy razem.
- Uwielbiam tą piosenkę. - powiedziałam patrząc na blondyna.
- Mogę panią prosić? - zapytał szarmancko wyciągając rękę w moją stronę. Chwyciłam za nią, wstałam i stanęłam na przeciwko niego. Przysunęliśmy się do siebie dość blisko i zaczęliśmy kołysać w rytm melodii. Trochę porozmawialiśmy i nagle Niall się tak jakby spiął. Zatrzymałam się i spojrzałam na niego wyczekując jego reakcji. To co stało się po chwili przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Blondyn zbliżył swoją twarz do mojej i mnie po prostu pocałował. Co jest najdziwniejsze? Odwzajemniłam ten pocałunek, a w brzuchu poczułam te tak zwane motyle. Szybko jednak się opamiętałam i odsunęłam od niego.
- Niall, ja nie mogę. Tego pocałunku nie powinno być. - powiedziałam i chciałam pójść do pokoju jednak chłopak szybko mnie złapał za nadgarstek.
- Van... przepraszam, ale już nie mogłem się powstrzymać. - wyszeptał patrząc mi w oczy.
- Nikt nie może dowiedzieć się o tym pocałunku. - odpowiedziałam i weszłam do pokoju. Zamknęłam drzwi, usiadłam na łóżku i skryłam twarz w dłoniach. Nie mieściło mi się w głowie co się właśnie stało przed chwilą. Niall to mój przyjaciel, najlepszy przyjaciel. Przecież on nie może mnie kochać, a ja jego. Skoro tak nie może być to czemu ten pocałunek? Czemu on to zrobił? A czemu ja odwzajemniłam? Mogłam od razu się odsunąć, ale nie zrobiłam tego tylko dopiero po chwili. I co miały znaczyć te motyle w brzuchu? Czyżbym poczuła coś do swojego najlepszego przyjaciela? Nie, to nie możliwe. A co jeśli tak? Nie, przecież ja nadal coś czuję do Liam'a i wszystko idzie w tym kierunku, że wrócimy do siebie. Miałabym teraz to wszystko zaprzepaścić? Zepsuć całkowicie relacje z Liam'em, zniszczyć moją przyjaźń i Niall'a, a także ich przyjaźń? Nie, to nie w moim stylu. Muszę to wszystko przemyśleć, a najlepiej z kimś porozmawiać. Louis, on jest odpowiednią osobą do tej rozmowy, ale to dopiero jutro. Najpierw muszę poukładać sobie wszystko w głowie. Myśli kotłowały mi się w głowie, a ja nie wiedziałam co zrobić. Postanowiłam iść spać i przemyśleć to jeszcze raz jutro na trzeźwo bo w tym momencie byłam strasznie zmęczona. Wzięłam swoją piżamę i poszłam do łazienki. Wykąpałam się, przebrałam i wróciłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku i momentalnie zasnęłam. Rano obudziłam się dość wcześnie bo krótko po 8 i czułam się wyspana. Chciałam się dotlenić więc ubrałam szlafrok i wyszłam na taras. Oparłam się o barierkę i patrzyłam w dal przypominając sobie całe wczorajsze zajście, moje uczucia, które mi towarzyszyły i minę Niall'a koło wieży Eiffla. Ta mina i później ten pocałunek miał powiązanie i teraz to widziałam. To mnie bardziej utwierdzało, że mój najlepszy przyjaciel się we mnie zakochał. Teraz musiałam sobie zadać ważniejsze pytanie. Co ja czułam do niego? Co czułam do Liam'a? A przede wszystkim jak to wszystko powinnam najlepiej rozwiązać. Usłyszałam jak ktoś wychodzi na taras. Spojrzałam się w stronę, z której usłyszałam dźwięk i ujrzałam mojego brata. Uśmiechnął się na przywitanie co dość niemrawo odwzajemniłam. Podszedł do mnie i oparł się o barierkę obok.
- Hej mała. Co jest? - zapytał patrząc na mnie. Próbowałam unikać jego wzrok patrząc przed siebie, ale mnie przeszywał nim co powodowało, że co chwilę zerkałam na niego.
- Hej. Nic takiego. - powiedziałam nie chcąc kontynuować tej rozmowy.
- Mnie nie oszukasz. Zawsze gdy masz jakiś problem wychodzisz na dwór, patrzysz się przed siebie i o czymś intensywnie myślisz.
- Nie prawda. - powiedziałam i spojrzałam na niego.
- Prawda. Pamiętasz jak zbiłaś mamy ulubiony wazon? Szukaliśmy cię z dobre kilka godzin, a ty siedziałaś po prostu w parku pod drzewem i patrzyłaś się pusto w rzekę, która tam płynie. Miałaś wtedy jakieś 6 lat. Albo mój mikrofon? Rozwaliłaś go bo chciałaś spróbować przez niego zaśpiewać. Miałaś 8 lat. Chwilę po tym jak go zepsułaś to byłaś już w ogrodzie, leżałaś na trawie i obserwowałaś chmury na niebie. Twój pierwszy chłopak, lat 14. Nie mogliście się dogadać i wtedy akurat się pokłóciliście wieczorem. Następnego dnia rano tak jak dzisiaj wyszłaś na swój balkon, usiadłaś na krześle i patrzyłaś się w nasza piękną zieleń w ogrodzie. Więc? Mam mówić dalej czy powiesz o co chodzi? - zapytał i trafił. Kurcze, muszę zmienić taktykę. Spojrzałam na niego, a potem odwróciłam wzrok. Nie mogłam mu powiedzieć, że zarówno mój jak i jego przyjaciel się we mnie zakochał, a skąd wiem?  Bo mnie pocałował dzień wcześniej? W dodatku ja to odwzajemniłam, ale nie wiem co się ze mną dzieje bo przecież nadal czuję coś do Liam'a. Nie mogłam mu jeszcze tego powiedzieć.
- Dasz mi samej rozprawić się z tym problemem? Nie mam 5 lat. - odparłam trochę oschle chociaż nie chciałam.
- Spokojnie, ale rozmowa pomaga. W razie czego wiesz gdzie mnie szukać. - powiedział i poszedł. Ja też postanowiłam wrócić do apartamentu. Weszłam do swojego pokoju, wybrałam ciuchy i udałam się do łazienki. Wykonałam poranną toaletę i gotowa wyszłam z niej zastając przed nią Niall'a. Wyminęłam go bez słowa, a chłopak wszedł do łazienki. Tego dnia o 10:00 byliśmy umówieni ze wszystkimi na wspólne śniadanie w hotelowej restauracji. Niall się wyszykował, razem wyszliśmy z apartamentu przed, którym spotkaliśmy resztę.  W restauracji znaleźliśmy się jakieś 10 minut później. Zajęliśmy miejsce przy ośmioosobowym stole i zamówiliśmy co chcieliśmy. Kelnerka, która zapisała zamówienie odeszła, a my zaczęliśmy rozmowę. Napisałam potajemnie sms-a do Niall'a:
"To co się stało wczoraj. Będzie lepiej jak zostanie tylko pomiędzy nami. Nie chcę psuć żadnych relacji."
Kiedy Niall przeczytał tego sms-a zdecydowanie posmutniał, ale dyskretnie kiwnął głową, że się zgadza. Zaczęłam rozmowę z El i  Perrie, które siedziały obok mnie. Opowiadały jak się świetnie bawiły na imprezie dopóki chłopcy nie przesadzili trochę z alkoholem. Spojrzałam na imprezowiczów i było widać, że mają kaca. Zwłaszcza Harry. Zaśmiałam się tylko z dziewczynami i postanowiłyśmy, że wybierzemy się na zakupy po śniadaniu, a chłopaków zostawimy samych. Kelnerka przyniosła nasze zamówienie i wszyscy zabrali się za konsumowanie posiłku w ciszy. Tak, cisza z nimi? Tylko 5 minut trwała, może nawet nie, ale ja tam nie narzekam. Po zjedzonym śniadaniu poinformowałyśmy chłopaków o naszych planach i udałyśmy się do apartamentów po torebki i portfele. Gotowe spotkałyśmy się koło windy. Wsiadłyśmy do niej, zjechałyśmy na dół, a pod hotelem czekała na nas taksówka, która miała nas zawieść do centrum handlowego, które niestety było trochę daleko od naszego hotelu i mogłybyśmy się zgubić idąc w tamtą czy powrotną drogę.

17.07.2013

Czwarty rozdział

Harry nadal trzymał klucze i wszyscy myśleli jak się podzielić. W końcu wpadłam na pewien pomysł, ale najpierw musiałam się dowiedzieć jak jest w środku.
- Ja mam pomysł, ale najpierw. Jest jeden pokój i dwa łóżka osobne czy jak to wygląda? - odezwałam się patrząc na chłopaków. W końcu oni rezerwowali więc powinni wiedzieć.
- W każdym apartamencie są dwa mniejsze pokoje z łóżkiem, osobno łazienka, kuchnia i mały salon. No i oczywiście taras. - powiedział Harry.
- W takim razie, słuchajcie. Mam propozycje. - powiedziałam i spojrzałam na moją całą paczkę. - Louis i Eleanor razem, Perrie i Zayn również. Harry może z Liam'em, a ja z Niall'em? Może być? - zapytałam kończąc niepewnie. Spojrzałam na Liam'a, potem na blondyna, a na końcu na mojego brata.
- Myślałem o innym podziale... - zaczął Louis.
- Nie marudź. Przecież Niall mi nic nie zrobi, a i tak każdy z nas będzie w osobny pokoju. Po za tym to tylko aby mieć gdzie spać bo i tak większość czasu pewnie będziemy spędzać wszyscy razem. - powiedziałam przerywając mu. Dziewczyny mnie poparły i udało się udobruchać mojego brata. Harry rozdał klucze i każdy wszedł do swojego apartamentu. Ja miałam pomiędzy apartamentem mojego brata i jego dziewczyny, a apartamentem Zayn'a i Perrie. Harry i Liam mieli obok mojego brata. Weszłam z blondynem do naszego, odstawiliśmy na razie nasze walizki w małym przedpokoju  weszliśmy do środka rozejrzeć się. Najpierw salon, później zajrzeliśmy do kuchni i łazienki, które były po prawej stronie jak się wchodziło do salonu. Następnie pokoje i od razu wybraliśmy kto, w którym śpi. Poszliśmy po walizki aby zostawić je w pokojach, a potem wyszliśmy na taras. Taras był jeden wielki podzielony tylko mały furtkami, które i tak się otwierały i mogliśmy do siebie przejść. Wszyscy byli właśnie na tarasie więc wymieniliśmy się wrażeniami odnośnie naszych apartamentów i ustaliliśmy, że za godzinę idziemy na miasto aby trochę się rozejrzeć i zjeść obiad. Wróciłam do środka z zamiarem częściowego rozpakowania się. W ciągu pół godziny mi się udało rozpakować dość większość aż byłam zdziwiona, a Niall w tym czasie był w łazience aby odświeżyć się po podróży. Potem się wymieniliśmy. Wzięłam czyste ciuchy i udałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam czarne rajstopy, krótkie dżinsowe spodenki, biały T-shirt z flagą Wielkiej Brytanii i białe, krótkie conversy. Rozczesałam włosy i zostawiłam je rozpuszczone, delikatnie się umalowałam, spryskałam ulubionym perfumę i byłam gotowa. Wyszłam z łazienki wchodząc do salonu gdzie na kanapie siedział już gotowy Niall. Kiedy mnie ujrzał na jego twarzy pojawił się uśmiech.
- No, no. Ślicznie wyglądasz. - powiedział patrząc na mnie.
- Dziękuję. - powiedziałam odwzajemniając uśmiech. Weszłam do swojego pokoju po małą torebkę. Spakowałam do niej telefon, klucze od apartamentu, aparat, portfel i jeszcze kilka drobiazgów. Założyłam torebkę przez ramię i wróciłam do salonu. Niall wstał z kanapy i postanowiliśmy wyjść już na korytarz gdzie czekał już Harry i Liam. Uśmiechnęłam się do chłopaków na przywitanie i podeszłam do nich z blondynem.
- Ślicznie wyglądasz. - odezwał się Liam mnie obserwując.
- Dziękuje. - odparłam i ucałowałam go w policzek. Nie wiem czemu tak zrobiłam, ale po prostu musiałam to zrobić. W końcu nadal coś do niego czułam. W tym momencie Liam poprosił mnie na bok bo chciał o coś zapytać. Podeszliśmy w stronę końca korytarza koło pokoju mojego byłego.
- Słucham. O co chodzi? - zapytałam patrząc na niego i skrzyżowałam ręce na piersiach.
- Mam takie trochę nietypowe pytanie. Jak mogę się zachowywać w stosunku do ciebie? Chodzi o to, że bardzo mi ciebie brakuje. - powiedział patrząc mi w oczy.
- Normalnie się zachowuj. W końcu jesteśmy przyjaciółmi tak jak ja z Niall'em. Możesz mnie przytulić kiedy chcesz albo zrobić co uważasz, ale oczywiście z umiarem i rozsądnie. - powiedziałam. W myślach miałam również to aby postarał się o nas i próbował zyskać moje zaufanie z powrotem.
- Van... Mamy jeszcze szanse do siebie wrócić? - zapytał i chwycił mnie za rękę. - Zaufasz mi? - spojrzał mi ponownie w oczy.
- Liam... Dla mnie to nie jest takie łatwe ponownie tobie zaufać. Po za tym co na to wszystko twój menager? - zapytałam.
- Rozumiem, ale będę się starał abyś mi zaufała. Jeśli chodzi o menagera to już mu zapowiedziałem, że jeśli chodzi o związek i miłość to nie ma prawa się wtrącać. Dopiero teraz to zrozumiałem, ale mam nadzieję, że nie za późno. - powiedział i mocniej ścisnął moje ręce.
- To się okaże. - szepnęłam mu do ucha, ucałowałam w policzek i z uśmiechem podeszłam do reszty, która właśnie wyszła na korytarz. Liam podszedł ze mną i mogliśmy iść. Zjechaliśmy windą na dół, a potem wyszliśmy przed hotel. Dopóki fotoreporterzy się nie dowiedzą gdzie wybrali się chłopcy na wakacje to mamy spokój chociaż pewnie długo to nie potrwa. Ruszyliśmy na miasto trochę pozwiedzać i coś zjeść. Kiedy doszliśmy na tai jakby deptak to stanęliśmy koło fontanny.
- To co teraz? Najpierw obiad, a potem małe zwiedzanie czy na odwrót? - zapytał Harry.
- Może obiad, a potem zwiedzanie. Tam widzę jakąś restaurację. - odezwała się Perrie pokazując palcem restauracje. Wszyscy ją  poparliśmy więc ruszyliśmy w tamtą stronę. Zajęliśmy miejsca przy jednym, większym stole i przejrzeliśmy kartę dań. Po chwili przyszła kelnerka i zebrała od nas zamówienie. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się czekając na nasz obiad. Kiedy przyniesiono nam obiad to zajęliśmy się jedzeniem. Po obiedzie postanowiliśmy iść trochę pozwiedzać Paryż. Spacerowaliśmy, rozmawialiśmy, oglądaliśmy różne budynki i wszystko co tam było gdy w końcu doszliśmy pod wieżę Eiffla. Nasze dwie pary zakochanych postanowiły udać się na górę, a ja zostałam wraz z resztą chłopaków na dole. Nagle poczułam jak ktoś mnie obejmuje od tyłu i przytula się do moich pleców. Po chwili poczułam te charakterystyczne perfumy, a potem usłyszałam jego głos koło mojego ucha.
- Mam nadzieję, że kiedyś my też udamy się razem na górę. - powiedział opierając swoją głowę o moje ramię. Wiecie kto to był? Tak, Liam. Staliśmy tak przez dłuższą chwilę i było dość miło. Nawet nie zauważyłam kiedy Harry i Niall zostawili nas samych. Nie chciałam w ogóle się od niego odsuwać w tym momencie dlatego własnymi rękoma objęłam jego, którymi mnie nadal obejmował. Przymknęłam oczy wdychając jego wspaniałe perfumy, a na twarz padały nam promienie słońca. - Wiesz, że cię nadal kocham? - zapytał. Zachwiałam się w tym momencie. Odwróciłam się w jego stronę chociaż się trochę bałam. Czemu? Sama nie wiem. Stanęłam na przeciwko niego strasznie blisko. Spojrzałam na niego, ale po chwili spuściłam wzrok. Pomimo to nadal obejmowałam go tak jak on mnie.
- Liam... ja... mówiłam ci, że potrzebuję czasu. - odparłam i spojrzałam mu ponownie w oczy. Zbliżył się do mnie jeszcze bardziej jeśli to w ogóle było możliwe bo dzieliła nas na prawdę bardzo mała odległość.
- Wiem, rozumiem. Pomimo to kocham cię i nadal będę kochał. Mam nadzieję, że dasz mi jeszcze jedną szansę. - powiedział. Ucałował mnie w policzek, a potem mocno mnie przytulił. Nie opierałam się tylko po prostu się w niego wtuliłam. Spojrzałam przed siebie podczas przytulania i ujrzałam Harry'ego oraz Niall'a na jednej z ławek. Chłopacy nas obserwowali. W dodatku Niall miał jakiś dziwny wyraz twarzy co mnie trochę zaniepokoiło. Postanowiłam z nim porozmawiać wieczorem jak wrócimy do hotelu. Po przytuleniu się wraz z Li podeszłam do chłopaków. Czułam, że wszystko zaczyna się pomiędzy mną i brunetem odbudowywać co bardzo mnie cieszyło.  Jednak jeszcze trochę musiało potrwać zanim w całości będę mogła mu zaufać i dać mu druga szansę. Kiedy tylko byliśmy już koło chłopaków ujrzałam na twarzy Loczka cwaniacki uśmieszek.
- Styles, co tak suszysz ząbki? - spytałam i go szturchnęłam. Liam usiadł obok Niall'a, a ja stałam aby patrzeć na całą trójkę.
- A tak sobie. Widziałem właśnie przepiękny widok i nie mogę przestać się uśmiechać. - odparł i dobitnie swoimi oczami wskazał na mnie i Liam'a.
- Dobra, daruj sobie. - powiedziałam i zaczęłam go gilgotać. Zaczęliśmy się wygłupiać aż przyszły nasze dwie zakochane pary. Postanowiliśmy iść dalej pospacerować, a około 19 wróciliśmy do hotelu. Na naszym piętrze każdy udał się do swojego apartamentu. Pomyślałam, że będę mogła teraz porozmawiać z Niall'em o jego zachowaniu pod wieżą Eiffla. Poszłam najpierw do pokoju aby odłożyć torebkę. Wzięłam tylko telefon, a potem przeszłam do kuchni gdzie był Niall.
- Też chcesz kawę albo herbatę? - zapytał trzymając czajnik w ręce.
- Poproszę herbatę. - odparłam uśmiechając się do niego. Wstawił wodę, a potem przygotował dla mnie do kubka włożył torebkę herbaty, a sobie zasypał kawę. Następnie usiadł przy stoliku na przeciwko mnie. Zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim co nam przyszło do głowy. Chciałam najpierw aby trochę porozmawiać o byle czym. Woda się zagotowała i Niall wtedy zalał nam kubki. Podał mi mój z herbatą, a sam usiadł na przeciwko mnie z powrotem ze swoim kubkiem. Posłodziłam sobie herbatę, a potem upiłam kilka łyków.
- Niall, możemy porozmawiać? - zapytałam.

----------------------------------------------------------
Co sądzicie o tym rozdziale? Może być? Zostawiajcie swoje opinie w komentarzach, które są dla mnie bardzo ważne.

W następnym rozdziale: Czy Vanessa dowie się od Niall'a czemu był jakiś dziwny pod wieżą Eiffla? Impreza. Van na nią nie pójdzie, ale co się stanie po gdy do ich apartamentu wróci Niall? Uczucia Vanessy zaczną ewoluować, a jej myśli to będzie jeden wielki mętlik w głowie. Louis i jego spostrzegawczość na balkonie. Będzie miał rację jednak Van nie będzie chciała mu opowiedzieć o problemie. Plany Vanessy, Perrie i Eleanor na dzień. To wszystko w następnym rozdziale.

12.07.2013

Trzeci rozdział

Obudziłam się pod wieczór, a konkretnie o 19:30. Podniosłam się, weszłam do łazienki i przemyłam twarz wodą zmywając od razu makijaż. Spojrzałam w lustro na moją twarz, która była zmęczona płaczem. Zadałam sobie pytanie. Dlaczego los nie jest po mojej stronie, ale oczywiście nie uzyskałam odpowiedzi. Postanowiłam zejść na dół. Od razu pokierowałam się do kuchni, w której zastałam Niall'a i Louis'a.
- Hej księżniczko. Jak się czujesz? - zapytał blondyn podchodząc do mnie. Objął mnie, a ja oparłam głowę o jego ramię.
- A jak mogę się czuć? Właśnie dowiedziałam się, że mój były zerwał ze mną tylko dlatego bo tak kazał mu jego menager. To jest chore. Wygląda to tak jakby nigdy ze mną nie był na poważnie i traktował to jak jakieś zadanie. - powiedziałam i ponownie się rozpłakałam. Niall przytulił mnie mocno, a ja się w niego wtuliłam. Głaskał mnie po włosach próbując uspokoić. Po chwili usłyszałam jak ktoś wchodzi do kuchni. Jednak nie chciałam nawet sprawdzać kto to. Moją nieświadomość przerwał głos chłopaka, który właśnie przyszedł.
- Rozmawiałem z Johnem i jeśli chcemy to możemy wyjechać na wakacje jak planowaliśmy. - powiedział Zayn. W tym momencie się uspokoiłam. Wytarłam oczy i odwróciłam się do Zayn'a i mojego brata przodem.
- To świetnie. Odpoczynek nam się przyda. - powiedział Niall, który stał za mną i nadal mnie przytulał tyle, że od tyłu. Gdyby ktoś z boku spojrzał pomyślałby, że jesteśmy parą, wręcz idealną. Tak nie było. Byliśmy tylko przyjaciółmi i nie chcieliśmy aby się to zmieniło. Uwielbiałam być w towarzystwie blondyna, uwielbiałam jak mnie przytulał albo jak się wygłupialiśmy, ale nic więcej. Kochałam go, to fakt, ale jak brata.
- Vanessa, oczywiście jedziesz z nami? - zapytał Louis patrząc na mnie.
- Dosyć, że mam was na co dzień to jeszcze teraz wakacje mam też spędzić z wami? Piątka chłopaków i ja? - odparłam, a Louis spojrzał na mnie dziwnie. Ciężko to określić jego spojrzenie. - Przecież żartuje. Oczywiście, że jadę z wami. Nie przegapiłabym wypadu z moimi najlepszymi, zwariowanymi przyjaciółmi i bratem. - dodałam i przytuliłam mojego brata. W tym momencie do pomieszczenia, w którym byliśmy przyszedł Harry.
- Bilety na samolot zarezerwowane na jutro na godzinę 10:00 więc przydałoby się spakować. No i hotel też zarezerwowany. - oznajmił Loczek.
- A gdzie lecimy? - zapytałam.
- To niespodzianka, a teraz idziemy się pakować. - zarządził Louis, a my wykonaliśmy polecenie. Spakowałam się w dwie dość duże walizki. Mieliśmy jechać na trzy tygodnie więc potrzebowałam trochę ciuchów. Po spakowaniu, od razu udałam się do łazienki aby przygotować się do spania, uszykowana wróciłam do pokoju, położyłam do łóżka i zasnęłam. Rano obudził mnie mój brat o 7:30. Wyszedł z mojego pokoju, a ja udałam się do łazienki by przygotować się do dnia i podróży. Dzień zapowiadał się bardzo słoneczny i ciepły więc postanowiłam ubrać: krótkie, dżinsowe spodenki, białą bokserkę z koronką na plecach, białe conversy, a włosy zostawiłam rozpuszczone. Do podręcznej torebki spakowałam telefon, słuchawki, aparat oraz jeszcze kilka drobiazgów. Do walizek dopakowałam jeszcze potrzebne rzeczy, zamknęłam je i zostawiając na razie w pokoju sama zeszłam na dół na śniadanie, które przygotował mój brat wraz z Zayn'em. Przywitałam się z całą piątką, która tam się znajdowała krótkim "Cześć". Usiadłam obok Lou i zaczęłam konsumować posiłek. Czułam na sobie spojrzenie Liam'a, ale w ogóle na niego nie spojrzałam. Po śniadaniu każdy poszedł po swoje walizki. Przerzuciłam torebkę przez ramię, chwyciłam w dwie ręce walizki i wyszłam z pokoju. Kiedy doszłam do schodów na dole był tylko Liam. Widząc moje bagaże szybko znalazł się obok oferując swoją pomoc. Skorzystałam z niej grzecznie mu dziękując. Zeszliśmy na dół i czekaliśmy na resztę. Długo się nie zjawiali, a cisza jaka panowała pomiędzy naszą dwójką zaczynała robić się trochę krępująca. W końcu chłopak się odezwał.
- Vanessa, możemy chwilę porozmawiać? - zapytał. Spojrzałam na niego uważnie i niepewnie pokiwałam głową na zgodę. - Chciałem cię przede wszystkim za to wszystko przeprosić. Nie powinienem był słuchać się menagera albo chociaż powinienem ci powiedzieć o tym. Źle postąpiłem, wiem o tym i żałuję tego. Rozumiem, że nie będzie tak jak dawniej, ale proszę cię na razie chociaż o wybaczenie. Możemy spróbować najpierw jako przyjaciele, a potem zobaczymy co się wydarzy? Nie chcę aby te wakacje nie były udane tylko przez moją głupotę. Więc? - wypowiedział się, a ja uważnie go słuchałam. Kiedy skończył to mnie trochę zaskoczył. Też nie chciałam się kłócić więc postanowiłam się z nim pogodzić. Miał być to udany wyjazd, a nie pełen nienawiści czy czegokolwiek.
- Też chcę aby ten wyjazd nam się udał jak najlepiej. W takim razie, przyjaciele? - zapytałam wyciągając rękę w jego kierunku.
- Dziękuję i tak, przyjaciele. - powiedział ściskając moją rękę, a potem delikatnie mnie przytulił. Troszkę się opierałam, ale gdy poczułam jego silne ramiona, których mi brakowało to po prostu uległam. Przymknęłam oczy przytulając się do niego i wciągałam jego perfumy. Usłyszeliśmy chrząknięcie za moimi plecami i momentalnie się od siebie odsunęliśmy. Stała cała czwórka naszych przyjaciół z uśmiechami od ucha do ucha na buzi.
- No i czego się tak szczerzycie? - zapytałam.
- No nie udawaj, że nie jesteście razem. - odparł Louis.
- Bo nie jesteśmy. Pogodziliśmy się, ale na razie tylko przyjaźń. - powiedział Liam uśmiechnięty patrząc na przyjaciół, a później spojrzał na mnie. Potwierdziłam jego słowa szczerym uśmiechem skierowanym do mojego brata i jego kolegów.
- Okay, ale to tylko kwestia czasu. My to już dobrze wiemy. - odezwał się Harry. Wzięliśmy nasze walizki i wyszliśmy z domu. Spakowaliśmy walizki do dwóch taksówek, które zamówił Harry, potem my wsiedliśmy i pojechaliśmy na lotnisku gdzie czekała mnie niespodzianka. Domyślacie się jaka? Nie? To zaraz się dowiecie. Weszliśmy z walizkami na lotnisko i pokierowaliśmy się w stronę odprawy gdy usłyszałam dobrze znane mi głosy. Odwróciłam się i ujrzałam Perrie oraz Eleanor. Odstawiłam szybko walizki i rzuciłam się dziewczynom na szyję. Strasznie dawno się nie widziałyśmy, a bardzo byłyśmy zżyte. Perrie jest dziewczyną Zayn'a, a Eleanor mojego brata. Świetne dziewczyny. To są chyba moje najlepsze przyjaciółki. Nie raz nawet potrafimy wykręcić kawał chłopakom pomimo, że oni uważają się za lepszych kawalarzy od nas. Przytuliłam najpierw Perrie, a potem Eleanor. Później przywitali się z nimi chłopacy.
- Rozumiem, że lecicie z nami? - zapytałam szczęśliwa.
-  Oczywiście. - zaśmiała się El.
- Perrie, a gdzie dziewczyny? - zapytałam blondynki, która była przytulona do Zayn'a.
- Pojechały dwa dni temu na wakacje z rodzinami, a ja postanowiłam jechać z wami. - powiedziała zadowolona.
- No pięknie. Czyli tylko ja dowiedziałam się w ostatniej chwili? - zapytałam patrząc na mojego brata, który był wtulony w plecy swojej dziewczyny.
- No już się nie denerwuj. Jedziemy na niezapomniane wakacje i koniec dyskusji. Po za tym dziewczyny też nie wiedzą gdzie lecimy. To będzie niespodzianka. - powiedział Louis tajemniczo się uśmiechając. Nie wiedziałam gdzie nas zabierają, ale skoro mówił, że mają to być niezapomniane wakacje to mu wierzyłam. Zawsze dotrzymywał słowa, a jeśli coś organizował to już na prawdę było to coś specjalnego. Ruszyliśmy do odprawy i po chwili siedzieliśmy już w samolocie. Ja usiadłam razem z Niall'em, za nami siedział Liam i Harry, obok Louis i Eleanor, a za nimi Perrie i Zayn. Samolot wystartował, a my zaczęliśmy z Niall'em oglądać komedię. Co chwile wybuchaliśmy śmiechem. Próbowaliśmy się kontrolować, w końcu nie byliśmy sami na pokładzie tej ogromnej maszyny, ale w niektórych momentach się po prostu nie dało nie śmiać. W końcowym efekcie oparłam głowę o ramię blondyna i po prostu zasnęłam. Obudził mnie gdy zbliżaliśmy się do lądowania. Zapięłam posłusznie pasy i czekałam kiedy wyjdziemy z samolotu. Wraz z El i Pezz nie mogłyśmy się doczekać aby się dowiedzieć gdzie nas zabrali chłopcy. Samolot wylądował, a my mogliśmy wysiąść. Wyszłyśmy na powietrze, potem zabraliśmy walizki i wyszliśmy przed lotnisko.
-  Dziewczyny. Witajcie w Paryżu. - powiedział Niall stając za mną. Oniemiałam. To było moje marzenie aby polecieć do tego miasta i się spełniło. Uściskałam wszystkich chłopaków po kolei kończąc na moim bracie. Dziewczyny postąpiły tak samo z tym, że swoich chłopaków pocałowały bardzo romantycznie. Uśmiechnęłam się, ale w duszy też tak chciałam. Paryż to w końcu miasto zakochanych, a ja niestety byłam sama. Niby Harry i Niall też nie mieli nikogo, ale był jeszcze Liam. Mój były chłopak, z którym mogłabym być nawet do tego momentu gdyby nie to co się wydarzyło. Szybko jednak ogarnęłam się aby nikt nie zauważył mojego smutnego wyrazu twarzy. Chłopcy zamówili taksówki, kiedy przyjechały zapakowaliśmy walizki do bagażników, wsiedliśmy i pojechaliśmy do naszego hotelu, w którym mieliśmy mieszkać przez najbliższe trzy tygodnie. Kiedy już byliśmy w hotelu, Harry podszedł do recepcji odebrać klucze od naszych apartamentów. Tak, chłopcy zarezerwowali apartamenty, a nie zwykłe pokoje. Pojechaliśmy windą na przed ostatnie piętro gdzie były nasze apartamenty. Całe piętro było nasze bo były tam tylko akurat cztery apartamenty. Stanęliśmy na korytarzu i trzeba było rozdzielić się do pokoi.

-------------------------------------------------------------
Jak wam się podoba ten rozdział? Jeśli są jakieś błędy, których nie zauważyłam to przepraszam za nie. Proszę o komentarze:)

W następnym rozdziale: Kto będzie z kim w apartamencie? Ponownie krótka rozmowa Liam'a i Vanessy. Wyjście całej paczki przyjaciół na miasto, wspólny obiad, a później spacer pod wieżę Eiffla. Co się tam wydarzy? To wszystko w następnym rozdziale ;)